-

przemsa

Zbigniew Nienacki vs Charles Dickens. Recenzja na 1000 słów

Nie darzę Stephena Kinga jakąś specjalną atencją. Minęło wiele lat, odkąd zaczytywałem się wszystkim, co wychodziło pod szyldem Amber Horror, w więc tymi wszystkimi Misery, Miasteczkami Salem, To i Christine, choć akurat najlepszą jego książkę poznałem z wydania Iskier i to pod innym, wypartym teraz przez "Lśnienie" tytułem "Jasność". Gdy po grubo ponad dwudziestu latach coś mnie podkusiło i sięgnąłem po „Dallas `63”, pozostało mi tylko wzruszyć ramionami stwierdzając, że nie daję już rady znosić tego rodzaju młodzieżowych harlequinów fantasy. Z treści tej mocno pretensjonalnej, naiwnej i zupełnie niestrasznej oraz niewiarygodnej książki zapamiętałem jednak pewną bardzo fajną sentencję, którą gdzieś tam sobie zapisałem i teraz cytuję:

Michał RadoryskiI w literaturze pięknej, i w literaturze faktu jest tylko jedno pytanie i jedna odpowiedź. „Co się wydarzyło?” - pyta czytelnik. „Wydarzyło się to - odpowiada pisarz. - To... i to... i jeszcze to”. Trzeba iść prostą drogą do celu. Tylko tak można mieć pewność,że się nie zabłądzi.”

Nie wiem, czy dobrze odczytałem intencje Kinga, ale to nie jest takie ważne. Istotne, że odbieram zacytowaną wyżej myśl jako zachętę do tego, by pisać w sposób interesujący. Taki, by czytelnik nie mógł się oderwać i przewracając kartkę za kartką mruczał pod nosem „jeszcze tylko jedna strona i idę spać”, „jeszcze tylko jedna strona i idę spać”, „jeszcze tylko jedna...” i tak dalej aż do chwili, gdy zmorzy go sen tak nagły, że książka wypadnie mu z ręki, a z nosa zsuną się okulary. Uważam, że to podstawowe, a może nawet i jedyne kryterium oceny beletrystyki, czyli literatury z natury rzeczy rozrywkowej. Zatem albo autor sprostał wymogowi takiego połączenia liter w słowa, słów w zdania, zdań w akapity i akapitów w rozdziały, by czytelnik nie mógł się od nich oderwać albo nie. W tym drugim przypadku powinien po pierwsze się wstydzić, a po drugie dać spokój z pisaniem. I wcale nie jest tak, że sukces na polu tworzenia wciągającej treści może osiągnąć grafoman. Wręcz przeciwnie. Grafoman nie jest w stanie napisać tysiąca słów, których kompozycja byłaby w stanie kogokolwiek zainteresować, a już trwałe przyciągnięcie uwagi czytelnika na niebagatelnych, choć ciągle przecież objętościowo nędznych czterdziestu tysiącach znaków ze spacjami, jest dla niego wzywaniem niemożliwym. Oczywiście to, że grafomanowi pisanie może przychodzić łatwo niczego w tym względnie nie zmienia. Ja też potrafię z łatwością wymieszać, przyprawić, ugotować i podgrzać praktycznie dowolny zestaw składników, ale nie czyni mnie to przecież kucharzem. Odkąd jednak w wieku pięciu lat nauczyłem się czytać, jestem niestrudzonym konsumentem wszelkiej maści prozy, dla którego przekaz wizualny może nie istnieć, bo liczą się tylko drukowane litery. To czyni ze mnie domorosłego eksperta od słowa pisanego. Pytając bez przerwy w trakcie czytania „Co się wydarzyło?”, bez pudła widzę, czy naprawdę chcę to wiedzieć, czy tylko sam przed sobą udaje, bo ktoś mi powiedział, że to super wciągający kryminał, a jednak z każdej kolejnej kartki wyziera tylko Bonda z Mrozem. Gdy tak się dzieje, daję sobie na luz i odpuszczam dalszą lekturę. Skoro bowiem beletrystyka ma być rozrywką, nie może mnie męczyć i tyle.

Gdy więc sięgnąłem po książkę Michała Radoryskiego Zbigniew Nienacki vs Charles Dickens” wiedziałem, że jedynym sprawdzianem jej jakości będzie zdolność do odciągnięcia mnie od innych zajęć. Było to o tyle trudne, że w tym czasie wciągnąłem się już dość mocno w fabułę liczącej ponad osiemset stron cegły pt. „Na południe od Brazos”, gdyby więc się okazało, że Radoryski mnie nie zachwyca, bez skrupułów wróciłbym do kowbojów z Lonesome Dove. Po stu sześćdziesięciu stronach, które zassałem w łącznie kilka godzin z przerwami na sikanie, mycie rąk i posiłek, nie miałem wątpliwości, że Dziki Zachód będzie musiał jednak poczekać. Strona za stroną, rozdział za rozdziałem przygody Zbigniewa Nienackiego z duchami łasiły się do mnie szeptając: „Psst, nie wygłupiaj się, że masz coś innego do roboty, przecież nie masz pojęcia, co będzie dalej”. Faktycznie, nie wiedziałem i tym sposobem skonsumowałem te mniej więcej czterysta stron w dwa dni i teraz już tylko oglądam sobie jej grzbiet na półce. Znalazła miejsce między „Ze 101 frontowych nocy” Janusza Przymanowskiego i „Dawidem Copperfieldem” Karola Dickensa w dwóch tomach. Poniżej stoi kilka mocno zaczytanych tomów przygód Pana Samochodzika z Wydawnictwa Pojezierze. Dodać mogę jeszcze, że choć kilka nazwisk pojawiających się na kartach „Nienackiego kontra Dickens” postaci mówi mi równie mało, co autorowi „Worka Judaszów” i razem z nim oczekuję wyjaśnień od duchów z którymi w sensie dosłownym ten się wozi, to wcale mi nie wstyd i już na pewno w niczym nie zakłócało mi to przyjemności z czytania, a wręcz dodawało jej dodatkowego smaczku. W końcu poznając lata temu, jako dziecko, kolejne tomy przygód Pana Samochodzika nie miałem pojęcia, co to na przykład Denar „Gnezdun civitas” lub kim był Jakub de Molay i nie stanowiło to dla mnie żadnego problemu.

To w zasadzie wszystko.

Tak bowiem jak od beletrystyki oczekuję rozrywki, tak za największą zbrodnię, jaką można uczynić czytelnikowi, którego się chce zachęcić do lektury, jest zdradzenie zbyt dużo w recenzji. To niestety nagminne i sam nie raz i nie dziesięć padałem tego ofiarą dowiadując się od razu czegoś, co przeczytałbym sam dopiero gdzieś na pięćdziesiątej stronie i szlag mnie trafiał, że jakiś idiota chcący zaszpanować swoją dogłębną znajomością dzieła, okradł mnie bezczelnie z przyjemności bycia zaskoczonym. Ja w każdym razie nie mam zamiaru do takich karygodnych bezeceństw ręki przykładać. Jeżeli więc ktoś potrzebuje lepszej, głębszej lub wręcz odnoszącej się do treści rekomendacji, to ani trochę nie jest mi przykro, a już na pewno nic na to nie poradzę.

Tytułem zakończenia dodam może jeszcze, że gdy czytam na forum poświęconym Zbigniewowi Nienackiemu, że książka Michała Radoryskiego to grafomania i w ogóle jeden z drugim tamtejszych ekspertów od Ferrari 410 Superamerica, ciotki Zenobii, brakteatu Jaksy, Horsta Soboty i Waldemara Batury ciekawsze rzeczy pisał z kolegami na przerwach w ósmej klasie podstawówki, to myślę sobie, że lepiej by było, gdyby wzorem Justyny z „Raz w roku w Skiroławkach” koszulą wytarł z wilgoci uda, wsunął stopy w filcowe długie buty i się oddalił, bo raz że wstydu w ogóle nie ma, a dwa, że taki z niego jak z magistra Pietruszki detektyw znawca literatury.



tagi: literatura  zbigniew nienacki  michał radoryski  charles dickens 

przemsa
24 marca 2020 11:56
30     1002    7 zaloguj sie by polubić
komentarze:
gabriel-maciejewski @przemsa
24 marca 2020 12:06

Zostawiłeś Brazos dla Michała? Naprawdę? Brazos to moja ulubiona książka

zaloguj się by móc komentować

przemsa @gabriel-maciejewski 24 marca 2020 12:06
24 marca 2020 12:09

Naprawdę to Twoja ulubiona książka? Serio, zaskoczyłeś mnie. Ale owszem, jest świetna. Dziś zresztą już do niej wracam, bo - a jakże, dla Michała - odstawiłem ją tylko na chwilę.

 

zaloguj się by móc komentować

betacool @przemsa
24 marca 2020 12:24

Też Radoryskiego w dwa dni połknąłem. Ten Kustosz co znienacka recenzję napisał chyba  równie szybko ją połknął.

zaloguj się by móc komentować

przemsa @betacool 24 marca 2020 12:24
24 marca 2020 12:29

Ten Kustosz t w ogóle niezły figo-fago, choć jest w sumie sytuacji takiej, jak "nasza" opozycja. Ta, co by rząd nie zrobił, musi się przypier..., bo wyznawcy tego oczekują. I on również musiał ofiarom marzeń o imponowaniu dziewczynom w zwiewnych skukniach w kwiaty wyglądającym na grata super samochodem, dać na pożarcie Radoryskiego, bo ten się Nienackiemu nisko nie pokłonił ;-)

 

 

zaloguj się by móc komentować

atelin @przemsa
24 marca 2020 12:36

Panie  Przemsa, priv.

zaloguj się by móc komentować

przemsa @atelin 24 marca 2020 12:36
24 marca 2020 12:52

Dzięki, poprawione :)

 

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @betacool 24 marca 2020 12:24
24 marca 2020 12:55

Trzy dni, ale to przez migreny. Niedospanie.

zaloguj się by móc komentować

umami @przemsa
24 marca 2020 13:18

Ja mam trochę inne podejście. Oczywiście fajnie jak książka wciąga i nie można się od niej oderwać, ale to dowodzi jedynie opanowania warsztatu przez pisarza, który wie jak sprawić, żebyś jadł mu z ręki. To jest jednak dla mnie za mało i trochę dziwi mnie, że poprzestałeś na tej rozrywce i odłożyłeś ksiażkę na półkę z nierozwiązanymi zagadkami i wróciłeś do kolejnej rozrywkowej książki.
Szef kuchni tak przygotował swoje danie i zestawił różne składniki, żebyś mógł nacieszyć się ich smakiem i rozgryźć te bardziej ukryte. Odstawiłeś talerz a tam jeszcze, w tych niedojedzonych okruszkach, tkwi sporo tajemniczych drzwi, po których otwarciu zejdziesz schodkami w dół, potem skręcisz w prawo, gdzie odczytując tajemny znak, nacisniejsz specjalną zapadkę, która uwolni zamaskowane przejście do zupełnie nieoczekiwanej komanty ze skarbem. I nie będzie to żadna podróbka na okoliczność.
Co do forum ZNienacka, to Kustosz zgubił się w labiryncie. Stoi teraz, gdzieś w jakimś zaułku i nie wie, w którą stronę się udać. Nowych znaków nie rozumie, bo nauczył się odczytywać tylko te, które zostawił mu do wierzenia Nienacki. Jak pisze nasz Gospodarz, to wyznawcy zużytej karty rabatowej z pizzerii.
Zrób korektę, bo zaraz tu przylezie Milady z Yvonne i o niczym innym nie będą gadać, tylko o tym, że zrobiłeś błąd. Ortograficzny! 

zaloguj się by móc komentować

umami @przemsa 24 marca 2020 12:29
24 marca 2020 13:22

Pięćdziesiecioletni Piotr... z Warszawy, samozwańczy Kustosz, to jakiś niespełniony erotoman, zaczytujący się Skiroławkami. 

zaloguj się by móc komentować

betacool @umami 24 marca 2020 13:22
24 marca 2020 13:28

Trochę mnie ten Kustosz zainspirował odsyłając do jego zdaniem największych dzieł Nienackiego.

Właśnie jedno rozpakowałem. Jeszcze ze dwa-trzy tygodnie kwarantanny i przepuszczę je może przez mój makulekturowy skład.

zaloguj się by móc komentować

umami @betacool 24 marca 2020 13:28
24 marca 2020 13:30

Będę czekał niecierpliwie.

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @przemsa 24 marca 2020 12:09
24 marca 2020 13:39

Dawno temu ją czytałem, ale za to kilka razy. 

zaloguj się by móc komentować

OdysSynLaertesa @przemsa
24 marca 2020 13:58

Ja np lubię i często sięgam po zajawki filmów. Po takich trzech minutach trajleru wiem już czego nie obejrzę, bo właśnie obejrzałem. Ten przypadek dotyczy najmniej 90% produkcji jakie mi reklamuje jutube. W tych trzech minutach mających zachęcić do całości jest bowiem odpowiedź na wszystkie te pytania które zadałeś w notce, które sam od bardzo dawna stosuję... 

Odwrotnie rzecz ma się z recenzjami czytanymi na SN. W ten sposób nagromadziłem mnóstwo zagadek do których sobie po malutku zaglądam, i przez które nie chce mi się nigdzie indziej zaglądać. Bo mają one to jeszcze do siebie że odkrywają świat rzeczywisty, zamiast go chować za wzmożeniami zmysłowymi i kokieteryjną manipulacją.

Z Nienackiego pamiętam, że pod wpływem któregoś filmu sięgnąłem po Templariuszy ale ich nie skończyłem... A dość niedawno skusiłem się na Worek Judaszów (audiobook) i zmęczyłem go do końca pomimo szybkiego przewidzenia jak się skończy. Słabe to było i ponure

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @przemsa
24 marca 2020 13:59

Dzięki za wpis, ja niczego nie odstawiałam, a przede wszystkim ZN vs.KD. Też ją łyknęłam i uśmiałam się przy tym nieźle, lubię taką szyderę :)

Obawiam się, że fani Nienackiego części mogli nie zrozumieć i analizują nie to co trzeba, choć trzeba przyznać, że kulturalnie w przeciwieństwie czerwonej monady, dobrze nam znanego trola, która od razu tam do nich polazła, by "naświetlić" kim jest Coryllus... 

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @betacool 24 marca 2020 13:28
24 marca 2020 14:00

a jakież to dzieła do Ciebie dotarły? :)

zaloguj się by móc komentować

betacool @ainolatak 24 marca 2020 14:00
24 marca 2020 14:05

Lubię konfrontować opinie kustoszy na temat "najwybitniejszych" dzieł ze swoimi spostrzeżeniami.

Kustosz rzucił chyba dwa tytuły, ale tylko jeden związany z historią, którą jak wiesz bardzo lubię.

zaloguj się by móc komentować

umami @betacool 24 marca 2020 14:05
24 marca 2020 14:08

Skoro inspirował Kustosz, to Uwodziciel i Skiroławki, pewnie też Wielki las, a Ciebie zainteresowało akurat Dagome iudex.

zaloguj się by móc komentować

betacool @umami 24 marca 2020 14:08
24 marca 2020 14:26

Nie może być inaczej.

zaloguj się by móc komentować

przemsa @umami 24 marca 2020 13:18
24 marca 2020 14:49

Nie do końca rozumiem, co Cię dziwi, ale OK.

 

zaloguj się by móc komentować

przemsa @umami 24 marca 2020 13:22
24 marca 2020 14:50

Nie mam pojęcia, kim jest. Wspomniałem o nim tylko ze względu na forum, gdzie tak pociesznie zjechali książkę Radoryskiego.

 

zaloguj się by móc komentować


przemsa @gabriel-maciejewski 24 marca 2020 13:39
24 marca 2020 14:53

Dawno wydał to KIK i zanim Vesper wznowił korzystając chyba z tego, że wygasły prawa, "Na południe od Brazos" sporo kosztowało na Allegro. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

zaloguj się by móc komentować

przemsa @OdysSynLaertesa 24 marca 2020 13:58
24 marca 2020 14:55

Ja właśnie nie. Najbardziej lubię poznawać filmy i książki, o których nic nie wiem. Najwyżej tyle, że fajny zdaniem kogoś, kogo zdanie szanuję i nic więcej.

A co do Nienackiego, jako dziecko bardzo, bardzo lubiłem Pana Samochodzika. "Wielki Las" dla dorosłych też mi się podobał.

 

zaloguj się by móc komentować

przemsa @ainolatak 24 marca 2020 13:59
24 marca 2020 14:57

Myślę, że fani Nienackiego siedzą w swojej niszy wzajemnego uwielbienia i myślą, że mogą wydawać certyfikaty pansamochodzikwatości, które coś znaczą :)

 

 

zaloguj się by móc komentować

przemsa @betacool 24 marca 2020 14:26
24 marca 2020 14:58

Ponoć Dagome Iudex Nienacki uważał za swoje największe dzieło.

 

zaloguj się by móc komentować

OdysSynLaertesa @przemsa 24 marca 2020 14:55
24 marca 2020 15:15

Dobra zajawka to też sztuka... Zainteresować niczego nie zdradzając. No ale to najpierw film musi mieć to coś czego w żaden sposób nie da się w zajawce sprzedać... Zdecydowana większość trailerów jest taka a nie inna bo sam film jest sztampą... Kolejną odsłoną znanego skeczu, tyle że w odmłodzonej obsadzie i innych kostiumach.

Kolejne Bondy to klasyczny przykład tego o co mi chodzi. No nikt mi nie powie że nie wie co zobaczy i jak się skończy :)

zaloguj się by móc komentować

przemsa @OdysSynLaertesa 24 marca 2020 15:15
24 marca 2020 15:27

Sięgam po opis filmu lub książki i w 9 przypadkach na 10 dowiaduję się z niego o czymś, co reżyser/autor wyjawił dopiero po jakimś czasie. Nie znoszę tego, dlatego odpuszczam sobie wszelkie spolery i tyle.

 

zaloguj się by móc komentować

Marcin-Maciej @umami 24 marca 2020 13:18
24 marca 2020 17:04

Mam podobne odczucia. Tam jest dużo tropów I zagadek czekających na odkrycie. 

zaloguj się by móc komentować

Tytus @przemsa
25 marca 2020 07:04

Wielki plus. Książkę Michała Radoryskiego czyta się bardzo dobrze. Bułhakowy niech się przy nim schowają.

zaloguj się by móc komentować


zaloguj się by móc komentować