-

przemsa

Taryfa dzienna, taryfa nocna [2]

 „Jeśli nawet historia ta nie jest prawdziwa, jest ona prawdziwym zmyśleniem.”
Marek Hłasko „Piękni dwudziestoletni”


dwa

Postój świeci pustkami. W pokrywających go pozostałościach po niedawnej ulewie odbijają się szyldy pobliskich sklepów i czasem również światła przejeżdżających samochodów. Brudną, tłustą powierzchnie kałuż zniekształcają odpryski naniesionych wiatrem śmieci i żwiru. Obdrapana tabliczka z napisem TAXI wyśmienicie uzupełnia tę nijaką i smutną scenerię. Do tego  ja, przybity nędzną jak na razie dniówką i perspektywą czekania na zlecenie w tym bagnie. Zirytowany dodatkowo, bo świadomy, że świeżo umyty samochód na nowo wymaga gąbki, płynu i wody. Wraz z nim także pasuję tu doskonale.
Pewnie, mogę stanąć gdziekolwiek indziej, ale tak już mam, że czując się podle, lubię upodlić się jeszcze bardziej. Liczę chyba podświadomie, że ten naiwny trik przybliży mnie do zmiany na lepsze. Lepsze, które – jakkolwiek je rozumieć –musi przecież kiedyś nadejść. Ponoć tak jest ten świat skonstruowany: jest jakieś dno, od niego się odbijamy i tak dalej.  Kto wię, być może naprawdę w to w tej chwili wierzę. Zresztą nieważne.
Istotne, że nie tylko bez wahania wjeżdżam w odpychającą breję, ale jeszcze wjeżdżam w z nią w impetem. Nie bez ponurej satysfakcji obserwuję, jak rozbryzguje się na wszystkie strony.

Gaszę silnik, ściszam radio i zamykam oczy. Jestem zmęczony.

Budzi mnie szturchanie w ramię. Otwierania drzwi w ogóle nie odnotowałem, co oznacza, że musiałem zasnąć bardzo głęboko. Niedobrze - myślę. Nie powinienem pozwalać sobie w nocy na taką nieostrożność, na dodatek niepozamykany.
Rozglądam się zaspany.
Pierwsze, co w nikłym świetle lampki nad lusterkiem rzuca mi się w oczy, to papierowa czapka w kształcie stożka wyklejona dość niechlujnie gwiazdkami z folii aluminiowej i z pomarańczową włóczką zawiązaną na supeł pod brodą. Niespecjalnie komponuje się z jasną koszulą, garniturem i krawatem. Jednak zapach alkoholu, który teraz już dochodzi do mnie z cała paskudną aurą związaną z jego wypacaniem i trawieniem, otrzeźwia mnie pozwalając odrzucić podszytą lekkim strachem niepewność: nie mam przed sobą wesołego czarnoksiężnika-psychopaty, a tylko faceta po grubszej popijawie.

Uprzejmie potwierdzam, że jestem wolny i zapraszam do środka. Z bólem oceniam, że przemoczone w kałuży buty klienta będą ociekać na świeżo wyprane welurowe dywaniki. Musi myśleć o tym samym, ale uwagę, że w ciemności musiałem jak i on przeoczyć to paskudne rozlewisko, zbywam machnięciem ręką. On w końcu ma gorzej, choć nie da się ukryć, że bardziej obchodzi mnie wnętrze taryfy niż jego obuwie.
Nie jest jednak aż tak źle. Okazuje się nie tylko, że mamy już nocną taryfę, ale na dodatek jest to kurs poza miasto. Pozostaje oczywiście kwestia tego, czy jest wypłacalny. Gdybym jednak za każdym razem chciał to wiedzieć wcześniej, musiałbym poszukać innej roboty. Istotne, że jest pijany w stopniu nienachalnym, a to zawsze lepsze niż bełkot i wisząca w powietrzu niczym dym z papierosa w szkolnej toalecie wizja nagłych torsji i wymiocin. Czyżby więc doczekał się jednak zmiany?  Ruszamy.
Proponuję mu ściągnięcie nakrycia głowy. Mieści się w nim wewnątrz  tylko dlatego, że przechyliło się mocno do tyłu, a jemu najwyraźniej nie przeszkadza zaciśnięty tuż pod nosem  sznurek. Reflektuje się na moment, jednak tylko poprawia mocowanie i oznajmia, że nie może, gdyż jest to prezent od córki.
- Ma siedem lat i wracam z jej pierwszej zabawy szkolnej – wyjaśnia najwyraźniej uznając, że może mnie to interesować. - I wie pan co – pyta retorycznie próbując wystukać do kogoś wiadomość na komórce – zwróciła mi uwagę, że powinienem mniej gapić się w telefon. Dziwne, przecież dzieciaki uwielbiają telefony…
Milczę pozwalając mu mówić.
- Uświadomiłem więc ją szybko, że się nie gapię, bo gapić się mogę tylko na nią, gdyż ją kocham, natomiast telefon służy mi do całej masy ważnych rzeczy, w tym do robienia zdjęć. Proszę spojrzeć – próbuje podłożyć mi pod nos dużego smartfona – to najnowszy Samsung. Wyśmienita optyka. Robi zdjęcia porównywalne z lustrzanką średniej klasy. Dla mnie rewelacja. Gdy doda się do tego filtry, fotkom nie można zbyt wiele zarzucić – wreszcie zabiera mi go sprzed twarzy.
- No więc mniej więcej to samo powiedziałem mojej córce – kontynuuje monolog. - Telefon bez abonamentu, nowość, był naprawdę drogi, ale nie żałuję. A nie żałuję dlatego, że dzięki niemu mogę uwiecznić te chwile, gdy tak pięknie wygląda. Pokazałem jej nawet krótki filmik z momentu, gdy wraz z innymi dziećmi wchodzi na salę. Mimo słabego oświetlenia wyszedł rewelacyjnie. Ostry obraz, czysty dźwięk.
Widząc, że znowu pcha się do mnie z łapami, odsuwam głowę.
-  Co – chyba nie odnotował, że jedziemy. - A no tak, pan prowadzi – wreszcie zrozumiał. - No trudno – stwierdza najwyraźniej sądząc, że mimo wszystko są ważniejsze rzeczy niż pilnowanie drogi. - W każdym razie ona też nawet nie spojrzała –
wraca do rozmowy.
- Tatusiu – poprosiła – popatrz na mnie. Tu i teraz. Ja nie chcę pamiątek. Nie rozumiem, po co w ogóle ludzie robią zdjęcia. Przecież wszystko się zmienia i nic nie jest takie samo nawet następnego dnia, ale tak przecież musi być. Ja wolę żebyś był tu teraz dla mnie, obrazków nie potrzebuję,
mam dobrą pamięć – modulując głos próbuje wysławiać się jak dziecko, co brzmi naprawdę irytująco. Staram się na to nie zwracać uwagi.
- Nie sądzi pan, że to bardzo dojrzała odpowiedź jak na siedmiolatkę – zwraca się do mnie ze szczerym zainteresowaniem.
Sądzę, ale nic nie mówię. Niechcący jestem ciekaw puenty tej historii, a obawiam się, że może szybko stracić wątek.
Zdaje się, że stężenie alkoholu w jego krwi ma tendencję wzrostową gdyż wysławia się coraz bełkotliwiej. .
– I wie pan co, pomyślałem nawet przez chwilę, że mała ma rację – moje milczenie najwyraźniej nie przeszkadza mu iść w rozważaniach dalej. - Faktem jest, od lat robię zdjęcia telefonem. Nie wiem, bardzo możliwe, że napstrykałem ich już ze sto tysięcy. Mam je nawet gdzieś  w chmurze i na płytach DVD, ale na palcach jednej ręki można policzyć te wywołane. Pozostałych zresztą też nie oglądam…  Ale, kurde, przecież kiedyś po nie sięgnę, na starość! Ożywię dawne wspomnienia. Przypomnę sobie moją malutką córeczkę, która tak uroczo wyglądała dnia tego a tego. Prawda, że tego nie sposób przecenić? – pyta, choć teraz już wiem, że nie oczekuje odpowiedzi.
- Dlatego ostatecznie machnąłem ręką na jej fochy i nakręciłem cały występ. Ponad trzydzieści minut w full HD. Dobrze, że mam dużo wolnej pamięci. Wyszło wyśmienicie. Zdążyłem przejrzeć kawałek, gdy siedziałem w knajpie.
Tym razem nie próbuje mnie uszczęśliwić obrazkami, tylko żali się dalej.

- Wszystko pięknie, gdyby nie to, że przez całe przedstawienie moja córka była smutna. Chyba naprawdę ubzdurała sobie, że patrząc na nią przez ekran telefonu, to patrzę inaczej. A to przecież bez sensu. Więcej, patrzę przecież wtedy niejako podwójnie… – zawieszając głos zdaje się zastanawiać nad ostatnim stwierdzeniem. Po krótkiej, przerywanej niepokojącym czkaniem pauzie ciągnie swe rozważania.
- Nie chciała się nawet ze mną pożegnać – w jego głosie daje się wyczuć smutek. - Także wtedy, gdy wziąłem porzuconą przez jakieś dziecko czapkę czarnoksiężnika i  założyłem na głowę i tuląc małą mocno jedną ręką, drugą zrobiłem nam urocze selfie na tle zabawek.
- Proszę sobie wyobrazić, że to również się jej nie spodobało. Odsunęła się ode mnie gwałtownie mówiąc, żebym sobie już lepiej poszedł. Wyobraża pan sobie?
Przyznam że wtedy już się zezłościłem.
- Jak to, mam sobie iść? Z pracy zerwałem się specjalnie. Fakt, mam własną firmę i nikomu nie muszę się tłumaczyć, ale przecież przyszedłem specjalnie dla niej. Powinna była to docenić, skoro jest taka dojrzała i w ogóle, no nie? – robi pauzę.

- Nie miałeś dla mnie czasu – znów irytująco zmienia głos. – Ciągle tylko ten głupi telefon! – wywrzeszczała.
- Nie pozwoliła się nawet pocałować, a ja rozłożyłem bezradnie ręce. Nic już nie powiedziałem, a
wychowawczyni bez słowa przygarnęła moją córkę i odprowadziła do klasy. Zostałem sam jak palec.
- Nie sądzi pan, że za bardzo ją rozpuściłem? – tym razem zdaje się oczekiwać potwierdzenia, jednak nie mam zamiaru go nim raczyć. - Uważam, że nie powinna tak zwracać się do ojca…
Milknie  na chwilę. Zdaje się, że drzemie.

Budzi się, gdy dojeżdżamy na miejsce.
Musi jednak być mniej pijany niż zakładałem, bo gdy tylko otwiera oczy, kontynuuje wydawałoby się, że już zakończony wątek.
- I wie pan co, tak mnie teraz naszło, że jednak następnym razem gdy się z nią spotkam, nie będę wyciągał telefonu. Niech stracę, stać mnie, by spełniać życzenia córeczki. Nawet, gdy są takie samolubne – oznajmia z dumą.
Gratuluję mu pomysłu i podaje rachunek.
Płaci parę złotych więcej.
Wychodzi z auta poprawiając śmieszne nakrycie głowy, ale po chwili widocznego wahania zawraca oznajmiając:
– Mam taką prośbę. Moglibyśmy sobie zrobić razem zdjęcie? Pan, taryfiarz i ja w tej czapce, przy samochodzie?  Pokażę rano małej. Na pewno wyjdzie śmiesznie, a ona uwielbia śmieszne historie.
Nawet nie udaję, że się zastanawiam, gdy wyciąga do mnie rękę z telefonem.
Wymawiając się czekającym zleceniem odjeżdżam szybko w stronę tego samego postoju.
Tam znów wjadę z impetem w kałużę, ściszę radio i zamknę oczy. Naprawdę jestem zmęczony.


***
 

dwa przecinek jeden

Śpieszę się pod adres ze zlecenia. Blisko, ale nadal spory ruch na drogach. Czerwone. Stop. Przejście dla pieszych. Ustąp pierwszeństwa. Stop. Wreszcie zielone. Powinno się udać. Nie, już czerwone. Zawsze znajdzie się ktoś, kto po zmianie świateł będzie nerwowo szukał sprzęgła i wrzucał bieg, gdy już dawno powinien być za skrzyżowaniem. Gorsi są tylko ci ruszający wprawdzie sprawnie, ale rozpędzający się bardzo powoli. Tu mamy najgorsze z możliwych połączenie jednego z drugim. Nie dość, że typ ruszył jakieś dwie sekundy po zapaleniu się zielonego, to teraz jeszcze wlecze się ślamazarnie dobre pięćdziesiąt metrów. Jestem pewien, że za chwile gwałtownie przyspieszy. A nie mówiłem? Debil. Przeklinam. Mijają minuty. Czerwone, czerwone, piesi. Inny taksiarz zablokował skrzyżowanie. Tramwaj wypuszcza pasażerów. Obłęd.

Wreszcie podjeżdżam.

Mina klienta mówi wszystko. Nienawidzi mnie nawet bardziej niż ja innych uczestników ruchu. Tłumaczę się. Korki, nic nie poradzę. Przykro mi i tak dalej. Zlewa mnie. Ruszamy. Unoszę się na zielonej fali. Przejeżdżam w równym tempie kolejne zmiany świateł, idealnie się  nie wpasowuje. Jak w Truman Show, tylko w drugą stronę. Dojazd spod dworca pod bliski adres w sektorze zajął mi ponad dziesięć minut, powrót tą samą drogą, góra pięć. Pasażer już wie swoje, nie ma co wyjaśniać Wyczekał się z trudnych do określenia powodów, ale na pewno nie była to sytuacja na drodze. Pieprzeni taryfiarze.
Pech, a może po prostu życie. Trudno ocenić.

***
 

dwa przecinek dwa

Czwarta nad ranem.
- Szczęść Boże.  Dobrze, ze jest pan punktualnie.  Tak się spieszyłam. Mamy spotkanie sióstr miłosierdzia. Pociąg odjeżdża za 15 minut.
Wsiada.
Zastanawia się pan, co to za dziwny zapach? Niedokręciłam słoika z ogórkami konserwowymi. Wszystko wylało mi się w walizce. Na miejscu wypiorę.

***


Taryfa dzienna, taryfa nocna [PROLOG]
Taryfa dzienna, taryfa nocna [1]

 



tagi: przemsa  jan przemsa  wydawnictwo przemsa  przemsza płynie do paryża  taryfa dzienna  taryfa nocna  taryfa dzienna taryfa nocna 

przemsa
13 października 2017 10:38
16     654    7 zaloguj sie by polubić
komentarze:
bolek @przemsa
13 października 2017 12:16

Nie wiem o co chodzi ale ja tego "czarodzieja" zobaczyłem ;-)

Czekam na cd...

zaloguj się by móc komentować

przemsa @bolek 13 października 2017 12:16
13 października 2017 12:42

Liczę, że Cię nie zawiodę.

 

zaloguj się by móc komentować

Shork @przemsa
13 października 2017 13:05

bardzo dobry warsztat. Czekam na więcej

zaloguj się by móc komentować

przemsa @przemsa
13 października 2017 13:08

Nie napiszę, że komplementy mnie zawstydzają. Nie będę też się krygował, że są przesadzone, choć pewnie i tak bywa. Dzięki w tym miejscu za wszystkie życzliwe słowa.
Są mi bardzo potrzebne, pomagają.

 

zaloguj się by móc komentować

Marcin-Maciej @przemsa
13 października 2017 13:20

Mi się podoba. Proszę pisać. Pozdrawiam

zaloguj się by móc komentować


jolanta-gancarz @przemsa
13 października 2017 14:58

I znów żałuję, że tylko jednego plusa można dać.

 

zaloguj się by móc komentować

Shork @przemsa
13 października 2017 15:13

NIe są przesadzone, jestem cholernie surowym czytelnikiem i jak pewnie zauważyłeś sam piszę, jeżeli utrzymasz warsztat, ładnie skomponujesz całość i podtrzymasz akcję, stworzysz dzieło zamknięte, w którym nie ma co poprawiać. A to jest dopiero literatura.

zaloguj się by móc komentować

przemsa @jolanta-gancarz 13 października 2017 14:58
13 października 2017 16:08

A ja znów dziękuję. 

zaloguj się by móc komentować

przemsa @Shork 13 października 2017 15:13
13 października 2017 16:09

Dzięki. Sam jestem ciekaw, jak mi dalej z tym pójdzie. Motywację, dzięki Wam, komentującym, mam. I to dużą. 

zaloguj się by móc komentować

Shork @przemsa
13 października 2017 21:08

zobaczymy. Ja, jak pisze czuję się tylko naczyniem, które nadaje formę.

zaloguj się by móc komentować

przemsa @przemsa
14 października 2017 07:28

Ja pisząc czuję się różnie, ale gdy kończę, zawsze nie mogę przestać poprawiać.

zaloguj się by móc komentować

Aquilamagna @przemsa
14 października 2017 19:07

Powiem i ja, dodając Panu kroplę tego paliwa do długiej jazdy: wspaniale Pan odmalowuje te sceny, a dialogi (tudzież monologi) brzmią naturalnie. Nie widać "szwów" w tych konstrukcjach. Super!

Ma Pan wzrok, słuch i pióro.

zaloguj się by móc komentować

przemsa @przemsa
15 października 2017 08:30

Miło, że się Pan odezwał. Dziękuję.

 

zaloguj się by móc komentować

tadman @przemsa
15 października 2017 10:40

Przemso, prowadzisz korespondencyjnie z innymi autorami własnych kawałków zamieszczonych na SN. Oni mają łatwiej, bo poszli w fantastykę i teoretycznie, ze względu na specyfikę gatunku, mają do dyspozycji wprost nieograniczone możliwości. Ty postawiłeś sobie zdrowe ograniczenia, czyli poruszasz się w świecie realnym, znanym nam aż zbyt dobrze i znaleźć w nim coś ciekawego do przekazania czytelnikowi wymaga właśnie tego co skrótowo opisał Aquillamagna o 19:07.

Ja też kibicuję. :)

zaloguj się by móc komentować

przemsa @tadman 15 października 2017 10:40
15 października 2017 10:52

Dzięki, choć muszę dodać, że również nie stronię od fantastyki.
Na przykład:
http://przemsa.szkolanawigatorow.pl/ciocia-starej-daty
http://przemsa.szkolanawigatorow.pl/serwer-berlinski

 

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować