-

przemsa

Taryfa dzienna, taryfa nocna [12]

Nie będę się krygował pytając niby skromnie, a tak naprawdę obłudnie, czy ktoś jeszcze pamięta te opublikowane tu kiedyś kilka taksówkarskich tekstów i po prostu wkleję do nich linki.
Zaraz za nimi kolejna, dwunasta już odsłona.

Prolog / 1 / 2 / 3 / 4 / 5 / 6 / 7 / 8 / 9 / 10 / 11

 

„Jeśli nawet historia ta nie jest prawdziwa, jest ona prawdziwym zmyśleniem.”
Marek Hłasko „Piękni dwudziestoletni”

 

Do szóstej brakowało kwadransa z okładem. Byłem już mocno zmęczony całonocnym wożeniem po mieście różnych indywiduów. W zasadzie tylko dla porządku, ze względu na trwający dyżur, pozostawałem cały czas dostępny w systemie, choć tak naprawdę liczyłem, że nie dostanę już żadnego zlecenia. Marzyłem tylko o prysznicu, jajecznicy, ciepłym łóżku.  Gdy więc ktoś pociągnął za klamkę taryfy, nie tylko się zdziwiłem - stałem w miejscu, skąd rzadko zabiera się klientów - ale też zwyczajnie miałem ochotę powiedzieć, że jestem zajęty. Nie uśmiechało mi się jechać gdziekolwiek, nieważne, że za pieniądze. Z drugiej strony jednak… No właśnie. Dla pieniędzy tutaj stoję.

Ładując mi się niezdarnie do auta, nim mogłem zobaczyć jego twarz, zaczął gadać.

- Miałem kiedyś identyczną furę. Ale to był gr… - zamarł, bo wtedy właśnie mnie rozpoznał. Jego zmieszanie było tak zabawne, że mimowolnie się uśmiechnąłem. Musiał wziąć to za dobrą monetę, gdyż dość szybko odzyskał rezon. Na pewno pomógł mu w tym alkohol, którego przykrym zapachem szybko wypełnił całą kabinę.

- O, to pan - nie kończąc wcześniejszej myśli kontynuował. - Mówiłem, że to świetny wózek. Duży, ekonomiczny, zadbany. Klima, szyber, navi, skóra, alumy i te de.  Aż żałuję, że puściłem go za takie grosze. Ale zadowolony klient, to radość dla mojego serca he, he. Na Magnoliową poproszę.

Był już prawie całkiem spokojny, czułem jednak, że bardzo nurtuje go myśl, co teraz powiem. W końcu wiedział przecież doskonale, że sprzedał mi auto z kompletnie zajechanym, praktycznie nadającym się już tylko na złom silnikiem. To nie były usterka, która jakimś cudem mogłaby się nie ujawnić po krótkim czasie.  Na razie jednak milczałem nie okazując po sobie żadnych szczególnych emocji i dopiero gdy ruszyliśmy przyszło mi coś do głowy i postanowiłem udać nieskrywaną radość ze spotkania.

-Oo, to pan - zacząłem identycznie, jakbym i ja dopiero teraz go poznał. - Kiedy to było? Już ponad rok odkąd dobiliśmy targu… Tak, jak pan widzi, jeździ na taryfie. Cztery do pięciu tysięcy kilometrów miesięcznie i nic. Tylko lać paliwo - starałem się nadać swojemu głosowi swobodny ton, choć gdy przypomniałem sobie, że truchło spalało ponad dwa litry oleju na tysiąc kilometrów, miałem chęć mojego niespodziewanego pasażera udusić. Musiałem jednak dobrze grać, bo słysząc mój zachwyt zrobił tylko wielkie oczy.

- Naprawdę? - te silniki lubią brać trochę, odrobinę, oleju… - mówiąc to, uważnie obserwował moją reakcję.

- Aaa, tak. Faktycznie, brał trochę - przytaknąłem. - Ale wystarczyło wymienić odmę, co kosztowało mniej niż pięć stówek i po kłopocie. Teraz góra setka oleju na tysiąc - łgałem jak z nut. Silnik był kompletnie zajechany, a jego remont zupełnie się nie opłacał, więc w zasadzie nie miałem innego wyjścia, jak tylko go wymienić. Ponad trzy tysiące nie moje. I faktycznie, teraz nie brał już oleju, nie dało się zaprzeczyć, ale za jaką cenę… Tego jednak nie miałem najmniejszego zamiaru mu mówić i tylko kątem oka lustrowałem jego facjatę.
Udało się.
Z jego niezbyt mądrej miny wynikało jednoznacznie, że zasiałem w nim niepokój. Byłem wtedy głupszy o to właśnie doświadczenie i samochód kupiłem po cenie, która faktycznie byłaby bardzo atrakcyjna, gdyby oczywiście tylko silnik nie okazał się trupem z przebiegiem pewnie gdzieś około pięciuset tysięcy. Bogate wyposażenie, zadbany, bezwypadkowy. Modele z tego rocznika były sporo droższe od ceny za jaką wszedłem w posiadanie swojego “okazyjnego” grata. Gdyby więc faktycznie wymagał tak niewielkiego wkładu, siedzący obok mnie cwaniak okazałby się być frajerem oddającym auto za pół darmo, a ja przypadkowym fuksiarzem. Widziałem, że nie mieści mu się to w głowie, ale też nie wyobrażał sobie, że mogę w ten sposób zmyślać. Spodziewał się przecież raczej, że będę go przeklinał i wyzywał od oszustów. A tu nic. Musiał więc uwierzyć w moją bajkę i w myślach łajać się za tak fatalne niedopatrzenie starając się szybko dociec, jak w ogóle mogło do niego dojść.

Ponieważ mam skłonność do przesady,  postanowiłem dobić go jeszcze bardziej i podkolorować swoją historyjkę.

- Znajomy mechanik mówi, że gdybym się zdecydował, to on od ręki wypłaca 20 tys. Po roku użytkowania, z wbitą do dowodu pieczątką taxi, z przebiegiem o ponad pięćdziesiąt tysięcy większym. Bez niczego odkupuje ode mnie za taką kwotę. Wyobraża pan sobie, mogę jeszcze zarobić na pana aucie blisko piątkę!

Zastanawiałem się, czy aby nie przeholowałem, ale nie. Wyraz niedowierzania na jego szczurowatej gębie zastąpiła złość.

- No pięknie! - wycedził. - Mówiłem, że sprzedaję wyłącznie wózki tip-top. Poklepał się po kieszeniach w poszukiwaniu papierosów, ale gdy zobaczył naklejkę z zakazem palenia, to sobie odpuścił. - Zdaje się, że już dojeżdżamy - próbował coś dostrzec w ciemności. - Tak. Tu wysiądę, kupię jeszcze coś w sklepie - oznajmił rozzłoszczony. 

Zgodnie z życzeniem zatrzymałem się we wskazanym miejscu.

- Dwadzieścia jeden czterdzieści - wskazałem podając mu rachunek.

- Co? - spojrzał na mnie z niedowierzaniem. – Trochę dużo jak za taki kawałek.

- Jakie tam dużo – zaprzeczyłem jowialnie. – Nocna taryfa. Wyruszyliśmy jeszcze przed szóstą, stąd i taka kwota.

- A rabat? - zapytał. - Na drzwiach jest napis, że udzielacie rabatu dwadzieścia procent.

- Faktycznie.. Ale nie mówił pan, że jest stałym klientem. Proszę dać kartę i odliczymy. Wtedy będzie – udałem, że się zastanawiam - jakieś 18 złotych.

- Nie mam karty. Może po dawnej znajomości? W końcu ja z pana nie zdarłem - z rozbrajającym tupetem zasugerował.

Roześmiałem się.

- Następnym razem. Ale żeby nie było - znów coś mnie podkusiło. - Już teraz możemy się dogadać, że jak będę sprzedawał tę furę, najpierw do pana zadzwonię. Mam jeszcze numer. Jednak to temat na kiedy indziej.  Na razie dwadzieścia jeden czterdzieści - dokończyłem.

Reszty z dwudziestu dwóch nie chciał i nawet nie trzasnął drzwiami choć czułem, że dużo go to kosztowało.


***
 

Siatka na kółkach, wypełniona po brzegi, chodzik – niestety się nie składa. Ozdobna laska drewniana do podpierania. Trzy sporej wielkości reklamówki, ale przynajmniej z czymś lekkim, chyba ubraniami. Dwie starsze panie, grubo po siedemdziesiątce. Fatalny podjazd do samego centrum. Pięć minut sadowienia się w samochodzie i upychania bagażu, jeszcze dłużej trwający rozładunek i wychodzenie. Pomoc w zaniesienie tego wszystkiego pod drzwi. Sam kurs dosłownie dwie ulice dalej, trochę ponad siedem złotych. Ogólnie, z punku widzenia nakładu czasu, dramat.

- Ale pan uprzejmy – po wszystkim stwierdza jedna z pasażerek. – My często wracamy z tego miejsca do domu, ale pierwszy raz ktoś jest dla nas taki miły i cierpliwy. – Aniu, zapamiętaj numer boczny tego pana i zgłoś na centralę, że od dzisiaj tylko z nim jeździmy.



tagi: przemsa  wydawnictwo przemsa  taryfa dzienna  taryfa nocna 

przemsa
14 sierpnia 2018 09:52
9     899    8 zaloguj sie by polubić
komentarze:
Jerzy-Benedykt @przemsa
14 sierpnia 2018 10:10

Dla stałego klienta 20% rabatu.

 

zaloguj się by móc komentować

betacool @Jerzy-Benedykt 14 sierpnia 2018 10:10
14 sierpnia 2018 12:21

Starsze panie będą wniebowzięte.

 

zaloguj się by móc komentować


przemsa @betacool 14 sierpnia 2018 12:21
14 sierpnia 2018 13:51

Starsze panie - tak całkiem poważnie - są szczęśliwe, gdy poświęci się im chwile na rozmowę. Poza tym, choć często ich nie stać na zbyt wiele, chętnie dają napiwek. Chętniej niż kolesie z kasą w każdym razie.

 

zaloguj się by móc komentować

Tytus @przemsa
17 sierpnia 2018 16:32

Tak jak Szanowny Taksówkarz wobec sprzedawcy ja zachowuję się wobec byłych dziewczyn, jeśli jakąś spotkam. Niesamowicie dobra taktyka. Są wielce zdziwione. Pozdrawiam.

zaloguj się by móc komentować

przemsa @Tytus 17 sierpnia 2018 16:32
17 sierpnia 2018 18:01

Doceń, że masz byle dziewczyny. To zawsze - mimo wszystko - miłe dla faceta :)

zaloguj się by móc komentować

Tytus @przemsa 17 sierpnia 2018 18:01
17 sierpnia 2018 22:50

Bardzo je cenię. Szkoła życia ;)

zaloguj się by móc komentować

syringa @przemsa
18 sierpnia 2018 21:50

Bardzo dobre teksty -przeczytałam je sobie wszystkie- dobrze napisane językowo, bezpretensjonalne, "Tradycyjne" w najlepszym znaczeniu tego słowa.

Dziekuję i proszę częściej- i więcej.

zaloguj się by móc komentować

przemsa @syringa 18 sierpnia 2018 21:50
19 sierpnia 2018 16:45

Dzięki bardzo. Za komentarz i motywację. 

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować