-

przemsa

Taryfa dzienna, taryfa nocna [12]

Nie będę się krygował pytając niby skromnie, a tak naprawdę obłudnie, czy ktoś jeszcze pamięta te opublikowane tu kiedyś kilka taksówkarskich tekstów i po prostu wkleję do nich linki.
Zaraz za nimi kolejna, dwunasta już odsłona.
Prolog / 1 / 2 / 3 / 4 / 5 / 6 / 7 / 8 / 9 / 10 / 11 /

 

„Jeśli nawet historia ta nie jest prawdziwa, jest ona prawdziwym zmyśleniem.”
Marek Hłasko „Piękni dwudziestoletni”

 

Chciałabym móc napisać, że ludzie nie przestaną mnie zadziwiać. Byłaby to jednak nieprawdą, bo chociaż faktycznie, i pewnie na szczęście, zbyt wiele dotąd nie przeżyłem, w jakiś naturalny sposób nawet bardzo niekonwencjonalne zachowania rzadko wywołują u mnie więcej niż wzruszenie ramion. Niestety w parze z tym nie idzie odpowiedni dystans i obojętność, która - w myśl uniwersalnej i bardzo mądrej zasady mówiącej, że chcącemu nic złego się nie dzieje - pozwalałaby mi skupić się tylko na własnym interesie. Nawet, gdy wchodzący na scenę mojego życia typ jest bardzo pijany. A w takim właśnie stanie był osobnik pakujący mi się tej nocy do auta.

Wybełkotaładres tak bliski, że chciałem go wyprosić. Pewnie zmęczenie i brak zleceń od ponad godziny spowodowały, że jednak tego nie zrobiłem, choć na pierwszy rzut oka było widać, że ryzyko niewypłacalności i zarzygania wozu oscylowało w tych zakresach, które nakazują by się dobrze zastanowić. Poproszony pokazał jednakże gruby zwitek banknotów, a to zawsze usposabia mnie życzliwiej. No i jeszcze zgodził się jechać z otwartym oknem, tak na wszelki wypadek. Nprawdę nie mogłem mu odmówić. Nic to, że ze względu na dystans śmiało mógłbym go odprowadzić. Po niespełna minucie jazdy byliśmy już na miejscu.
Mój pasażer nie miał jednak wcale zamiaru wychodzić.
Oznajmił, że jedziemy dalej. Gdziekolwiek, w ogóle to nie obchodzi. Tu pierwszy raz wyszło moje wspomniane półgębkiem na wstępie frajerstwo, bo zamiast się ucieszyć zaproponowałem, by może jednak to przemyślał, gdyż wygląda na mocno zmęczonego, a taki stan najlepiej przecież leczy się w domu. Na szczęście dla mojego portfela nie dał się tak łatwo spławić i dla potwierdzenia, że wożenie się bez celu po mieście jest właśnie tym, o czym marzy, zapłacił z góry pięćdziesiąt złotych, które przezornie schowałem.
Nieźle, pomyślałem, choć jak się szybko okazało trochę na wyrost, bo aż tak różowo nie było. Zamiast bowiem słodko drzemać, pasażer postanowił umilić mi czas rozmową. Biorąc pod uwagę jego kondycję, wymagało to znacznej cierpliwości, a tej po nieprzespanej nocy nie miałem w nadmiarze. No ale czego się nie robi dla pieniędzy. Jak zawsze w takich sytuacjach, grzecznie go słuchałem. Było to irytujące w dwójnasób, gdyż alkohol nie tylko utrudniał mu klecenie zdań, ale też powodował, że powtarzał się z tak wielką częstotliwością, że aż zaczął się zastanawiać, czy aby nie jestem w jakiejś ukrytej kamerze. Usłyszałem więc dobre dziesięć razy, że jest światowej sławy hakerem, który przeszedł na jasną stronę mocy (Czy wiesz, z jakiego filmu to cytat? Nie żartuj! Czubaka! Dżedaj! Luk Skajłoker! No brawo!) i aktualnie zajmuje się bezpieczeństwem sieci komputerowych. Wiesz kto to jest haker? Zapytał mnie po raz jedenasty, a ja dla odmiany odpowiedziałem, że pierwsze słyszę, ale na pewno ktoś, kto rozwala system. Potwierdził, gdyż o rozwalaniu systemu mówił konsekwentnie od samego początku, więc musiała to być jego ulubiona definicja własnej profesji, dlatego tym razem spojrzał na mnie z uznaniem. Skąd wiedziałeś - wydukał z trudem. - Może ty również rozwalasz systemy, a ta taksówka to tylko taki kower?

-Kower?
Machnął ręką.
- Nie jesteś. Cofam pytanie. Każdy haksor wie, co to jest kower.
- Haksor?
- Hakosor, czyli haker. Wiesz kto to jest haker?
- ...
- Rozwala system, stary!

Właśnie na takim gaworzeniu upływały nam kolejne złotówki, które ciesząc moje zmęczone oczy tak pięknie odmierzał taksometr. Gdy zaczęła zbliżać się szósta rano, przypomniało mi się, że należałoby być uczciwym i przyłączyć się na dzienną taryfę. Wtedy okazało się, że nie jestem aż tak krystaliczny, jak dotąd uważałem. Wszystko we mnie wołało, że przecież on nie ma zielonego pojęcia co się wokół niego dzieje, a poza tym te ponad sto złotych, które już był mi winien nie robią na nim żadnego wrażenia. Wiedziałem o tym, gdyż pokazałem mu i oczytałem głośno i wyraźnie kwotę z taksometru, gdy przejeżdżaliśmy drugi raz obok jego domu. Tego domu, gdzie stało zaparkowane Audi, którego "dorobił się na włamach do najlepiej strzeżonych systemów bankowych na bliskim wschodzie" i które najpierw miało dwieście, a później już pięćset koni. Coż więc stało na przeszkodzie, by pozostać na drugiej taryfie? Przecież nie tylko zbytnio nie zbiednieje i w ogóle nic go to nie obchodzi. Niestety to cholerne sumienie nie dawało mi spokoju bredząc, że albo się jest albo się nie jest uczciwym i polega to właśnie na tym, że nie wykorzystuje się tego rodzaju okazji, gdyż żadną sztuką nie jest oszukiwać, gdy nie ma ku temu sposobności, zatem ten oto pijany klient jest dla mnie prawdziwym sprawdzianem. Ble, ble, ple, ple i tak dalej. Gdy więc wybiła szósta uległem temu szantażowi i przełączyłem taksometr na jedynkę. Z poczuciem dumy z własnej uczciwości, ale za także i z nieskrywanym żalem, woziłem więc dalej mojego speca od systemów zerojedynkowych, patrząc na złotówki naliczające się teraz tak paskudnie niemrawo... 

Robiło się już widno, gdy wreszcie mój podróżnik uznał iż czas się po pierwsze wysikać w bramie, a idealna do tego brama znajduje się pod jego domem, oraz iść spać. Tak więc grubo po siódmej rano zajechaliśmy po raz trzeci pod Audi, które tym razem należało już do tego kretyna z klatki obok, ostatni raz wysłuchałem pytania o hakera i ostatecznie zainkasowałem ponad dwieście złotych minus pięćdziesiąt, które już wcześniej mi przekazał. - Ładna sumka. Na dodatek zgodna z taksometrem. Ewidentnie uczciwie zarobiona - pomyślałem. Mogłem wreszcie odpocząć i napawając się swym czystym sumieniem zwijać się do domu. Wtedy dopiero do mnie dotarło, że przecież jest niedziela, więc niczego o szóstej w taksometrze przestawiać nie musiałem. Kląłem.


-----


Kot nie ma nic wspólnego z taksówką. Kot nie ma nic wspólnego z niczym lub czymkolwiek. Zależy jak spojrzeć. Jest zawsze kawałek obok; odrobinę później i tylko na chwilę. Nic go nie obchodzi. Przyjmuje rzeczywistość z apatycznym spokojem, który zakrawa wręcz na pogardę. Można go wystraszyć, ale tylko ze względu na przyrodzony wszystkim zwierzętom instynkt. Ten działa automatycznie, gdy niebezpieczeństwo pojawi się niespodziewanie. Strach jednak szybko przechodzi w  obojętności. Kot znów staje kawałek obok rzeczywistości, która przesuwa się powoli przed jego ślepkami. Wyłapuje z niej drobne fragmenty, chwyta, ogląda z każdej strony i odrzuca. Wie bowiem, że wszystko już było i nigdy nie dzieje się nic nowego. Fascynację zostawia ludziom, jemu nic do niej.
Gdy więc wracam nad ranem po wielu godzinach spędzonych za kierownicą i nie marzę o niczym innym, jak tylko o miękkim łóżku z szeleszczącą przyjemnie pościelą, muszę jeszcze poczekać, bo bezszelestnie zjawiła się już ona. Najpierw przeciąga się oparta o przednie łapki, za chwilę rozciąga na podłodze i wreszcie wskazuje, że raczy chcieć być głaskaną leżąc na moich kolanach. Ponieważ wiem, jak wtedy mruczy, nie potrafię jej odmówić. Poza tym dawno już ustaliliśmy, że nie po to mnie sobie znalazła, żebym te rzadkie chwile, gdy akurat ma dla mnie te kilkanaście minut, przeznaczał na sen. Zwłaszcza, że gdy o niego chodzi, to akurat ona wie najlepiej, że niczym specjalnie nie różni się od jawy. Tak samo nic ciekawego.



tagi: przemsa  wydawnictwo przemsa  taryfa dzienna  taryfa nocna  taryfa dzienna taryfa nocna 

przemsa
7 maja 2018 12:34
25     1187    4 zaloguj sie by polubić
komentarze:
krzysztof-osiejuk @przemsa
7 maja 2018 12:43

Ty to wydasz, prawda?

zaloguj się by móc komentować

przemsa @krzysztof-osiejuk 7 maja 2018 12:43
7 maja 2018 12:47

Zawsze mi miło, gdy tu komentujesz...
Nie odpowiem, bo nie wiem, ale szczerze dziękuję.

 

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @przemsa 7 maja 2018 12:47
7 maja 2018 13:00

Jak wydasz, to obiecuję, że kupię 5. Dla siebie i na prezenty.

zaloguj się by móc komentować

przemsa @krzysztof-osiejuk 7 maja 2018 13:00
7 maja 2018 13:01

To z tego trzy masz gratis plus jedną z dużym rabatem :-)

 

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @przemsa 7 maja 2018 13:01
7 maja 2018 13:31

Jak mówiła mi śp. Zyta Gilowska, nie wolno swojej pracy rozdawać za darmo.

zaloguj się by móc komentować


betacool @przemsa
7 maja 2018 14:27

O "Historyjkach taksówkowych" Topora kiedyś w makulakturze napiszę. Coś mi się zdaje, że będzie tam i o Tobie.

zaloguj się by móc komentować

chlor @przemsa
7 maja 2018 14:29

Literatura rozrywkowa niezłej klasy.

zaloguj się by móc komentować

przemsa @betacool 7 maja 2018 14:27
7 maja 2018 14:47

Lubię Topora, ale... zapomniałem zupełnie o tym zbiorku! A przecież go czytałem z dwadzieścia lat temu. Dzięki za przypomnienie.

 

zaloguj się by móc komentować

przemsa @chlor 7 maja 2018 14:29
7 maja 2018 14:47

Dzięki. Ambicja bycia czymś więcej nie ma :)

 

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @chlor 7 maja 2018 14:29
7 maja 2018 14:59

Tylko literatura rozrywkowa posiada odpowiednia klasę.

zaloguj się by móc komentować

przemsa @krzysztof-osiejuk 7 maja 2018 14:59
7 maja 2018 15:06

Właśnie. Ciekawy temat. Zgadzam się z Tobą, ale w powszechnym rozumieniu tak to chyba nie wygląda. Ludzie zdają się mieć zakodowany podział na literaturę rozrywkową i ambitną. Przy czym ta rozrywkowa nie może być ambitna i odwrotnie. Pewnie, dopuszcza się wyjątki typu Szwejk czy Paragraf 22, ale to właśnie raczej wyjątki. Sam natosmiat dzielę książki głównie na nudne i ciekawe. Tym pierwszym daję szansę do góra trzydziestej strony.

 

zaloguj się by móc komentować

Zawierucha @przemsa
7 maja 2018 16:53

PODOBA MI SIĘ

Odnajduję w "Taryfach" to o czym wspominał czasem Coryllus ; zobaczenie w literaturze siebie.

Przeczytałem chyba po raz pierwszy wpis (zachęcony niedawnymi rozważaniami samochodoymi)

i  już cieszę się ze skorowidza na wstępie. Na pewno skorzystam. 

 

zaloguj się by móc komentować

przemsa @przemsa
7 maja 2018 17:16

Mogę napisać to co zwykle przy takiej okazji: dzięki, cieszę się i bardzo mi miło. 

zaloguj się by móc komentować


sannis @przemsa
7 maja 2018 17:49

Czytam od pierwszego wpisu. Najbardziej mi się podobał wątek szpiegowski. To jest lepsze niż "Noc na ziemi" :)

zaloguj się by móc komentować


MarekBielany @przemsa
7 maja 2018 21:18

Dobrze dla klienta, że ta brama nie była pod numerem 17.

:)

zaloguj się by móc komentować

przemsa @MarekBielany 7 maja 2018 21:18
7 maja 2018 21:36

Musiałem się chwilę zastanowić, ale przypomniał mi się komentarz Valsera i załapałem. Ale się uśmiałem :)

 

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @przemsa
8 maja 2018 23:19

Rekord na 400 m byłby nie uznany - klient na dopingu

:)

zaloguj się by móc komentować


MarekBielany @przemsa 8 maja 2018 23:44
8 maja 2018 23:58

Super odcinek i jak napisane finisz po pięciu kreskach. Dziś duża rozpiętość: film, radio i pismo.

telegraficznie 73

:)

zaloguj się by móc komentować

przemsa @MarekBielany 8 maja 2018 23:58
9 maja 2018 09:37

Nie rozumiem tego telegraficznie 73...

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @przemsa 9 maja 2018 09:37
9 maja 2018 22:04

Przepraszam.

Tu wyjaśnienie http://www.signalharbor.com/73.html

P.S.

Mam nadzieję, że tu i teraz nie ma drugiego dna. :)

zaloguj się by móc komentować

przemsa @MarekBielany 9 maja 2018 22:04
9 maja 2018 22:08

Nie ma za co. I dzięki, coś nowego. Ciekawe :)

 

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować