-

przemsa

Taryfa dzienna, taryfa nocna [11]

Nie będę się krygował pytając niby skromnie, a tak naprawdę obłudnie, czy ktoś jeszcze pamięta te opublikowane tu kiedyś kilka taksówkarskich tekstów i po prostu wkleję do nich linki.
Zaraz za nimi kolejna, jedenasta już odsłona.

Prolog / 1 / 2 / 3 / 4 / 5 / 6 / 7 / 8 / 9 / 10 /

 

„Jeśli nawet historia ta nie jest prawdziwa, jest ona prawdziwym zmyśleniem.”
Marek Hłasko „Piękni dwudziestoletni”

 

- Czy czyta pan książki?

Było to pytanie tyle niespodziewane, co dziwne. Klienci pytali mnie już o wiele różnych spraw, czasem bardzo osobistych, ale z takim spotkałem się po raz pierwszy. Dlatego też musiałem chwilę się zastanowić nad odpowiedzią. Nie z tego powodu rzecz jasna, że nie wiem, czy czytam, ale ze względu na dotychczasowe doświadczenia, które mówią jasno, że dla świętego spokoju lepiej nie rozpoczynać dyskusji z ludźmi interesujących się kwestiami nietypowymi i tak samo nietypowo wyglądającymi. A mój pasażer spełniał oba te warunki. Mimo późnej jesieni ubrany był w krótkie spodenki i żółte skarpetki zwinięte w rulonik nad kostkę, skórzane sandały oraz ciepłą, puchową kurtkę. Dopełnieniem obrazu była czapeczka z daszkiem i wyszytym na niej napisem CHWDP. Miał pewnie z sześćdziesiąt lat, więc wyrażanie negatywnego stosunku do policji takimi hasłami pogłębiało to kuriozalne wrażenie.

- Zdarza mi się - odpowiedziałem jednak w miarę wymijająco, a ponieważ wyraźnie się ożywił, co objawiło się poufałym nachyleniem się w moja stronę, szybko pożałowałem, że jednak stanowczo nie zaprzeczyłem.

- A kryminały, czyta pan kryminały?

- Tak, czasem. Nawet lubię.

- Świetnie - szczerze się ucieszył, proszę się więc skupić

Posłuchałam prośby ściszając nawet nieznacznie radio.

- Jest facet - zaczął. - Powiedzmy taki jak ja. Trochę po czterdziestce. Wyższa klasa średnia, schludny, oczytany...

Dobrze, że nic akurat nie jadłem, bo usłyszawszy ten opis ni to załkałem, ni to kaszlnąłem starając się jakoś zamaskować parsknięcie, które mimowolnie wyrwało mi się z piersi.

Nie zwrócił na to uwagi.

- No i ten facet - kontynuował - postanowił popełnić zbrodnię doskonałą. - A zbrodnia doskonała charakteryzuje się tym... - zawiesił głos wyraźnie oczekując, że się ustosunkuję. Udałem, że sens tej dramatycznej pauzy pozostał dla mnie niezrozumiały.

- Charakteryzuje się tym - kontynuował z lekką naganą w głosie - że sprawca pozostaje niewykryty. To oczywiste. Mniej jednak oczywiste jest, że ten, który jest głównym podejrzanym, na pewno nim nie jest. To żelazna reguła wszystkich kryminałów. Gdy dowody wskazują na jedną z osób, mamy praktycznie pewność, że jest on niewinny. Proszę nie zaprzeczać, to nie ma sensu, gruntownie zbadałem ten temat.

Nie oponowałem.

- Proszę więc sobie wyobrazić kogoś równie jak ja przenikliwego, kto zna tę regułę - wyraźnie się ożywił. - Kogoś, kto wie, że im więcej dowodów będzie wskazywać na niego, tym paradoksalnie lepiej. I ktoś taki właśnie popełnia zbrodnię doskonałą!

- To znaczy - zapytałem, bo chcąc nie chcąc, udało mu się mnie zainteresować.

- Powiedzmy, że chce kogoś zamordować. Umawia się z ofiarą wysyłając sms, że będzie o tej właśnie godzinie. Dodatkowo jeszcze pisze, że nigdy jej nie wybaczy tego, co zrobiła, ale że o tym pogadają już na miejscu. O wskazanej porze zajeżdża pod jej dom bardzo charakterystycznym samochodem, który specjalnie wcześniej kupił właśnie dlatego, że jest charakterystyczny i unikalny. Ma nawet spersonalizowana tablice rejestracyjne. Wychodzi z auta i głośno wygraża przyszłej ofierze. Ludzie się gapia. Zapamiętują go, bo jest we fraku i cylindrze, choć to wczesna pora. Na klatce schodowej wpatruje się w kamerę przemysłową. Wyciąga nawet nóż, żeby ta go uchwyciła. Wali pięścią w drzwi. Sąsiedzi się boją, ale oglądają go przez judasze drzwi. To pewne. Ofiara wpuszcza go do środka. Uspokaja ją. Namawia na selfie. Na zdjęciu widać grymas wściekłości na jego twarzy. Niby niechcący, odkładając jej telefon, włącza kamerę. Jest jednak oczywiście na tyle mądry, by nie pozwolić jej uwiecznić samego momentu morderstwa. Bez przesady.

- Dlaczego - znów niechcący mi się wyrwało.

- Pan żartuje? - spojrzał na mnie wyraźną niechęcią. - Wszystko ma wskazywać na niego, ale są pewne granice. Nie może zostawiać dowodów wprost!

- No tak, jasne - nie mogłem nie przyznać mu racji. - I co dalej?

- Kamera rejestruje niewiele obrazu, ale nagrywa dźwięk. Słychać przerażony krzyk ofiary, gdy nóż... Nie, nie nóż. Teraz przyszło mi to do głowy - unikatowy puginał z szesnatego wieku, z jego prywatnej, skatalogowanej kolekcji broni białej, inkrustowany, z dziwnie wygiętym ostrzem - wbija się jej w serce... Tak oto zbrodnia doskonała została popełniona. Jeszcze tylko detale. Idzie do toalety oddać mocz. Obsikuje przy okazji deskę. Wyciera pot z czoła w ręcznik. Zapala papierosa zaciągając się nim głęboko i śliniąc filtr. Gasi go w umywalce ale nie spłukuje. Wiadomo, wszystko to są bezcenne dla śledczych ślady DNA. Jako człowiek inteligentny jest ich świadomy. Wychodzi zostawiając uchylone drzwi. Wcześniej jednak trzaska nimi bardzo mocno, by zwrócić uwagę sąsiadów. I... Tu popełnia pierwszy błąd. Wygraża ofierze. Wymachuje pięścią, krzyczy, złorzeczy...

- Dlaczego jest to błąd - to znowu ja, ten nienadążający za akcją głupek... I znowu ta nagana w spojrzeniu i głosie.

-Gdyż, panie taksówkarzu, ofiara już nie żyje. Po co miałby jej grozić, straszyć? To ewidentnie okoliczność mogąca wskazywać, że to nie on jest mordercą. Sprytny obrońca mógłby się jej uczepić, a tego nasz morderca pragnie uniknąć. Wszystko ma wskazywać na niego, ale to już pan wie...

-Tak, wiem - przyznałem, choć ten fragment opowieści wydał mi się jeszcze bardziej naciągany niż wcześniejsze. Nie powiedziałem jednak tego głośno. Dojeżdżaliśmy pod adres wskazany przez mojego pasażera, a ja - wbrew sobie - byłem cholernie ciekawy, jak to się skończy. - I co dalej - zapytałem więc ze szczerym zainteresowaniem.

- Nic. Odjeżdża. Idzie spać. Wkrótce go aresztują. Prokurator, przesłuchanie. Wszystkiemu zaprzecza. Mówi, że jest niewinny. Owszem, pokłócił się z ofiarą, był u niej, ale jej nie zabił. Nie jest zdolny do popełnienia morderstwa. Nikt jednak nie daje mu wiary. Adwokat z urzędu, bo choć go stać, nie wziął żadnego szanownego przedstawiciela palestry, opiera swoją obronę na tym, że przecież nie wyklinałby trupa i tak dalej, ale sąd nie daje temu wiary uznając, że zrobił to celowo, dla zmyłki. Ostatecznie skazują go za morderstwo pierwszego stopnia. Dostaje 15 lat. Koniec.

- Jak to koniec? - nie mogę się powstrzymać. - Miał przecież wybronić się tym, że wszystkie poszlaki wskazują na niego, a zgodnie z żelazną zasadą kryminałów ktoś taki jest niewinny. Na tym opierał się cały zamysł tej zbrodni doskonałej. Przecież to na nic się nie zdało. Popełnił morderstwo i został skazany za morderstwo. Gdzie tu doskonałość?

Popatrzył na mnie z czymś na kształt niedowierzania i wycedził.

- Życie to nie powieść, panie szanowny. Za głupotę się płaci. Naprawdę powinien pan o tym wiedzieć, dzieckiem przecież już pan nie jest.

Nie mogę nie przyznać mu racji. Na wszelki wypadek jednak nie daję mu wizytówki naszej korporacji. Jakoś tak mi nie zależało, żeby znów się z nim wozić.

 



tagi: przemsa  jan przemsa  taryfa dzienna  taryfa nocna  taryfa dzienna taryfa nocna 

przemsa
1 maja 2018 15:28
15     1141    5 zaloguj sie by polubić
komentarze:
chlor @przemsa
1 maja 2018 20:39

Ha, ha! Dobre!

zaloguj się by móc komentować

przemsa @chlor 1 maja 2018 20:39
1 maja 2018 20:48

Dzięki. To miłe :)

zaloguj się by móc komentować

telok @przemsa
1 maja 2018 20:53

Miła ta Twoja literatura do czytania wieczorem.

"Jakoś tak mi nie zależało, żeby znów się z nim wozić." No i tak trzymać:)

zaloguj się by móc komentować

przemsa @przemsa
1 maja 2018 20:56

Również dziękuję i życząc udanego wieczoru pozdrawiam. Dobranoc :)

 

zaloguj się by móc komentować

adamo21 @przemsa
1 maja 2018 22:46

Dobre.

Odnoszę wrażenie, że to taksowkarze są gadułami, tymi nawiązującymi rozmowę, a nie odwrotnie - choć może być jak wyżej.

zaloguj się by móc komentować

przemsa @adamo21 1 maja 2018 22:46
1 maja 2018 23:02

Dzięki. 

Wszystko zależy. Od osoby i okoliczności. 

 

 

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @przemsa
2 maja 2018 00:16

Jak już wydasz te historie, to zaprosze Cie tu do knajpy na cokolwiek i poproszę o dedykację.

zaloguj się by móc komentować

tadman @przemsa
2 maja 2018 07:18

No, Drogi Autorze, lepiej z Tobą nie wchodzić w spór. :)))

zaloguj się by móc komentować

przemsa @krzysztof-osiejuk 2 maja 2018 00:16
2 maja 2018 08:12

Dzięki, z przyjemnością. Będę pamiętał.

 

zaloguj się by móc komentować

przemsa @krzysztof-osiejuk 2 maja 2018 00:16
2 maja 2018 08:12

Dzięki, z przyjemnością. Będę pamiętał.

 

zaloguj się by móc komentować


Tytus @przemsa
2 maja 2018 13:02

Super odcinek, zderzenie teorii i praktyki.

Teoretycznie żyrafa nie istnieje.

 

zaloguj się by móc komentować

przemsa @przemsa
2 maja 2018 13:35

Dzięki, bardzo się cieszę.

 

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @przemsa
2 maja 2018 13:40

Wreszcie spokojnie ????.. przeczytałam. .

...I zmykam; ))

Jeszcze mi się przyśni :(.

.

W ogóle to fajnie napisane 

 

zaloguj się by móc komentować


zaloguj się by móc komentować