-

przemsa

Szlakiem dawnych galarów – Przemszą w świat

Nie jestem wydawcą. Mam na swoim koncie jedną książkę i to moim zdaniem zbyt mało, by pozwalać się tak określać. Na to przyjdzie czas, gdy będę mógł się pochwalić przynajmniej trzema wydanymi pozycjami. W tym dwoma wyprzedanymi przynajmniej w pięćdziesięciu procentach.

Oczywiście nie jest to żadne obiektywne kryterium. Zwyczajnie sam uznałem, że wcześniej nie wypada mi się nazywać w ten sposób. Nie ma w tym kokieterii, to zwyczajny pragmatyzm. Trzeba znać swoje miejsce, bo jak we wszystkim, tak i tutaj łatwo popaść w śmieszność.

Niezależnie jednak od moich osobistych odczuć, są jeszcze całkiem obiektywne obowiązki związane z tym, że zdecydowałem się wejść na rynek wydawców książek. I to niezależnie od tego, jak bardzo nadal wierzę w powodzenie tego przedsięwzięcia lub czy w możliwej do określenia perspektywie czasowej planuję wykorzystać kolejny z przyznanej mi puli dziesięciu numerów ISBN. Mam dbać, by powierzywszy mi kiedyś maszynopis dziennika podróży, jego autorka nigdy nie pomyślała, że lepiej było schować go do szuflady niż oddać – pal już licho, że debiutującemu i nieznanemu - ale niestety również pozbawionemu ambicji „wydawcy”.

Trudno mi powiedzieć, czy Monikę Paris nękają tego rodzaju rozterki. Mam nadzieję, że mimo wszystko nie.

Na pewno jednak ja sam mam do siebie pretensje, że nie staram się tak bardzo jak powinienem, by sprzedać jej książkę. Zwłaszcza, że niezmiennie uważam, że ta warta była wydania i nie sądzę, by jakikolwiek jej czytelnik mógł zarzucić mnie niedbalstwo edytorskie, a Monice konfabulowanie i nudziarstwo.

Pewnie, nie jest to album w twardej okładce opisujący jakąś komercyjną wyprawę jednej ze znanych i lubianych gwiazd telewizji śniadaniowej, ale książka ta ma inne zalety. Choćby tę, że nie została podkolorowana na użytek żyjącej właśnie wspomnianą telewizją śniadaniową publiczności.

Piszę o tym wszystkim dzisiaj w pewnego rodzaju poczuciu winy, że mimo wiary w słuszność decyzji o założeniu Wydawnictwa Przemsa, gdzieś zgubiłem cały początkowy entuzjazm związany z wydaniem książki „Przemsza płynie do Paryża”.

O tym, że niestety tak właśnie w którymś momencie się stało, przypomina mi niezmiennie sama autorka, która wraz ze swoim mężem Jackiem cały czas żyje tytułową rzeką i to bynajmniej nie po to, by chwalić się zrealizowaną już wyprawą, ale by iść dalej nie ustając w staraniach, by nie tylko Przemsza, ale też i inne polskie drogi wodne odzyskały swą dawną świetność.

Składa się na to wiele ich działań. Jednym z nich jest organizowane przez miejscowy PTTK i Ośrodek Kultury, Sportu i Rekreacji w Chełmku spotkanie z Moniką i Jackiem pt. „Szlakiem dawnych galarów – Przemszą w świat”.
Odbędzie się ono już w najbliższy piątek (24.11.2017) o godzinie 17:30 w siedzibie MOKSiR w Chełmku przy placu Kilińskiego 3. Wstęp wolny.

Wszystkich, którzy chcieliby posłuchać co mają do powiedzenia ludzie, którzy wymyślili, sfinansowali i zrealizowali wyprawę dmuchanym kajakiem z Mysłowic do Paryża, zapraszam. Zapewniam, że będzie warto.


https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/przemsza-plynie-do-paryza/



tagi: wydawnictwo przemsa  monika paris  przemsza płynie do paryża  monika i jacek paris  jacek paris  parisowie  galary  moksir chełmek  przemsza 

przemsa
21 listopada 2017 19:38
5     682    5 zaloguj sie by polubić
komentarze:
qwerty @przemsa
22 listopada 2017 13:20

fajne, sukcesow życzę

zaloguj się by móc komentować


MarekBielany @przemsa
22 listopada 2017 23:53

Moja ulubiona książka/dziennik. Koniec pod Notre Dame. To tylko koniec książki - to jasne.

zaloguj się by móc komentować


bolek @przemsa
29 listopada 2017 08:37

Moje "poczucie winy" wynika z tego, że od ponad dwóch miesięcy jestem szczęśliwym posiadaczem tej książki i po wstępnej celebracji jeszcze jej nie przeczytałem.

Na koniec pozwolę sobie zacytować Petera Gabriela :-)
 

 

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować