-

przemsa

Joker też nie jest pasożytem

Jestem niekonsekwentny.

Nie minął nawet tydzień, a ja znów wybrałem się do kina. Na dodatek nie na kolejną część Rambo jak deklarowałem w notce pt. "John Rambo przynajmniej nie jest pasożytem", ale na film Joker. Film, który nie powinien mnie ani trochę interesować, gdyż coś takiego, jak "Uniwersum Marvela", czyli komiksy o wszelkich superbohaterach typu Spider Man, Iron Man, Ant-Man, Punisher i produkcje kinowe na ich podstawie zwisają mi kalafiorem. Na tyle, że do momentu, w którym zacząłem pisać tę notkę i sprawdzać w sieci, jakie to niesamowite postaci mógłbym tu wymienić, nie wiedziałem, że Batman to wcale nie Marvel, ale DC Comics, Inc i że w ogóle istnieje coś takiego. Owszem, z grubsza rzecz biorąc postać Jokera i Batmana nie były mi zupełnie obce, jednak nigdy się nimi nie emocjonowałem. Dlatego wybór Jokera na sobotni seans był mocno nieoczywisty i kontrowersyjny z mojego punktu widzenia. Znów zdecydowało to, że kompletnie nic o tym filmie nie wiedziałem.

Z powodów podanych w poprzedniej notce nie zdradzę szczegółów fabuły.

Istotne, że nie jest to komiksowy film akcji pełen niesamowitych efektów specjalnych, przedstawianych w zwolnionym tempie scen walki, pościgów i tak dalej. Więcej - to zrobiło na mnie ogromne wrażenie - nie ma w nim seksu i wyolbrzymionej, pokazanej z detalami przemocy. Główny bohater wprawdzie "romansuje" i ma swoje gorsze momenty sprawiające, że niektórym dzieje się krzywda, ale gdy wybierzecie się do kina zrozumiecie, dlaczego nie rozwodzę się nad wątkiem miłosnym a brutalność nazywam wręcz symboliczną.

Nie jest to bowiem produkcja przygodowa, sensacyjna, thriller lub horror.

To prawdziwy, pełnokrwisty dramat, który śmiało mógłby nosić oklepany tytuł Obłęd lub Studium Szaleństwa i rozgrywając się na przykład w Nowym Jorku w żaden sposób nie nawiązywać do Człowieka Nietoperza i Jokera. Rozumiem jednak decyzję reżysera. To, że "złym" jest właśnie Joker nadaje tej produkcji rozpędu sprawiając, że nawet tacy komiksowi ignoranci jak ja, nie mogą nie docenić przewrotnej subtelności takiego nawiązania. Jasne, nie jest to jakieś niesamowicie odkrywcze zagranie sprawiające, że możemy mówić o nowej ścieżce rozwoju kina, tym niemniej już sam sposób przedstawienia Jokera sprawia, że to coś więcej niż tytko tak zwany "spin off", czyli "produkt powstały na bazie dużej popularności bohaterów lub wątków produkcji oryginalnych. Spin-off występuje też w książkach i komiksach (głównie amerykańskich, a rzadziej w japońskich) – najczęściej prezentuje wtedy przygody drugoplanowych bohaterów serii pierwotnej, rozwijając wątki poboczne.".

Nie. Jak już przed chwilą napisałem, Joker to pełnokrwisty dramat. Wciągające studium szaleństwa nie pozbawione wprawdzie standardowych zagrań o tworzącym potwora złym społeczeństwie, ale mimo wszystko oryginalne i nieprzewidywalne.

Ten film ma swoją dramaturgię sprawiającą, że nie sposób się od niego oderwać.

I to wcale nie z tego powodu, że widz z niecierpliwością przebiera nogami chcąc móc zachwycać się odkrywaniem subtelnych nawiązań do komiksowo-filmowych perypetii Bruca Wayna, ale ze względu właśnie na - być może szokujący dla fanów filmów z uniwersum Marv... tj. DC Comics, Inc. - fakt , że te nawiązania są praktycznie bez znaczenia.

Jokera bowiem może zobaczyć każdy. Także ci, którzy w życiu nie widzieli nic innego niż produkcje Carlosa Saury, Pedro Almodóvara, Miloša Formana lub Ingmara Bergmana. Czy im się spodoba nie wiem, ale na pewno nie wyjdą z seansu zniesmaczeni tym, że kompletnie nie wiedzieli o co chodzi.

Przechodząc do podsumowania, które z racji tego, że uparcie nie mam zamiaru zdradzać jakichkolwiek szczegółów fabuły, także musi być bardzo ogólnikowe, po prostu zachęcam was do zobaczenia tego filmu. 

Jasne, nie znam się na kinie i nawet niespecjalnie je lubię, ale jeżeli już, to jest właśnie ten rodzaj opowieści, którą mogę skonsumować i po seansie nie mieć poczucia, że zmarnowałem dwie godziny. Porównując Jokera z bardzo niedawno zobaczonym Parasite, śmiało rekomenduję film Todda Phillipsa. Więcej: stwierdzam, że w porównaniu z nim ten koreański jawi mi się jako mocno przereklamowany.

Tak, warto iść do kina chociażby tylko po to, by zobaczyć na tym przykładzie, na czym polega nieprzerysowane aktorstwo na najwyższym światowym poziomie. Do czego niedzielnie-wyborczo i apolitycznie teraz zachęcam.
 
Aha, jeszcze jedno, à propos aktorstwa właśnie:

Jeżeli Joaquin Phoenix nie dostanie za Jokera Oskara, to naprawdę nie wiem, komu innemu Akademia mogłaby go przyznać. Chyba tylko Oldze Tokarczuk za pięknie zagraną rolę wybitnej pisarki, bo nie sądzę by jakikolwiek zawodowy aktor mógłby choćby tylko przy odtwórcy Jokera stanąć.

Dziękuję za uwagę.



tagi: kino  film  recenzja  joker  batman  seans 

przemsa
13 października 2019 08:21
9     1068    6 zaloguj sie by polubić
komentarze:
bolek @przemsa
13 października 2019 08:41

"Jeżeli Joaquin Phoenix nie dostanie za Jokera Oskara, to naprawdę nie wiem, komu innemu Akademia mogłaby go przyznać. Chyba tylko Oldze Tokarczuk za pięknie zagraną rolę wybitnej pisarki, bo nie sądzę by jakikolwiek aktor mógłby choćby tylko przy odtwórcy Jokera stanąć."

:D

zaloguj się by móc komentować

przemsa @bolek 13 października 2019 08:41
13 października 2019 08:44

Też się uśmiałem, gdy mi to przyszło pod koniec pisania tej "recenzji" do głowy ;-)

 

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @przemsa
13 października 2019 09:41

Oczywiście, że nie dostanie, taka jest prawidłowość. Dostanie go ktoś "nieoczywisty"

zaloguj się by móc komentować

przemsa @gabriel-maciejewski 13 października 2019 09:41
13 października 2019 10:10

Pewnie tak właśnie będzie.

 

zaloguj się by móc komentować

Klasyk @przemsa
13 października 2019 13:06

Ciekawa notka, nawet trochę żałuję, że nie pójdę do kina.

zaloguj się by móc komentować

przemsa @Klasyk 13 października 2019 13:06
13 października 2019 13:16

Dzięki.
I moim zdaniem masz czego żałować...
 

 

zaloguj się by móc komentować

Caine @przemsa
13 października 2019 13:57

Za rolę Jokera dostał Oskara Heath Ledger. Jak poczytać o okolicznościach przyznania wówczas  nagrody, to lepiej żeby Phoenixa ominął zaszczyt.

zaloguj się by móc komentować

przemsa @Caine 13 października 2019 13:57
13 października 2019 14:00

Coś tam słyszałem. Poszukam. 

 

zaloguj się by móc komentować

przemsa @przemsa
13 października 2019 17:04

Męczyło mnie to i już wiem.
Joaquin Phoenix w roli Jokera przypomina mi Jeremiego Bretta grającego Sherlocka Holmesa.

 

 

 

 

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować