-

przemsa

Gyula

Mój sentyment do Węgier i Węgrów nie ma racjonalnych podstaw. Na dodatek na Węgrzech byłem zaledwie trzykrotnie. Po raz pierwszy, gdy miałem pięć lat i pamiętam tylko kupionego mi przez ojca w Budapeszcie niebieskiego kotka na czerwonych kółkach; drugi raz po kilkudziesięciu latach w lipcu zeszłego roku oraz teraz - w sierpniu 2019.

Te bardzo skromne doświadczenia wystarczają mi jednak by wierzyć, że naprawdę jesteśmy bratankami i zawsze potrafimy się dogadać, choć żadne z nas nie potrafi zrozumieć języka tego drugiego. Co ważne, jak dotąd nie mam powodu, by w to wątpić. Przykład z pierwszej wizyty po latach: Dojeżdżaliśmy już do Gyula, gdy zatrzymała nas policja. Nasze tablice rejestracyjne są podobne i nie zauważyli, że jesteśmy obcokrajowcami. Wyszło to dopiero w trakcie próby nawiązania słownego kontaktu i kiedy okazało się, że jesteśmy z Polski, nastawienie patrolu od razu się zmieniło. Zniknęła służbowa surowość i rozmowa zeszła znaną rymowankę o bratankach. Życzono nam miłej podróży i bez sprawdzania czegokolwiek mogliśmy ruszyć dalej. Zresztą przez cały zeszłoroczny pobyt, gdy nadarzała się okazja, by powiedzieć, że jesteśmy lengyelek, dawało się odczuć pozytywne nastawienie rozmówców.

Ponadto same Węgry są - jeżeli można tak powiedzieć - bardzo polskie.

Nie czuć w każdym razie tych różnic, które od razu rzucają się w oczy nie tylko w krajach muzułmańskich, ale chociażby tych z południa Europy. Ja w każdym razie czuję się tam wyśmienicie. Zwłaszcza w Gyula, gdzie właśnie jestem drugi rok z rzędu. Dotarliśmy tu wczoraj. W zeszłym roku przyjechaliśmy w niedzielę wieczorem i wracaliśmy w sobotę, ale teraz już mogliśmy wybrać się na Mszę Świętą. Rozpoczęła się o dziesiątej i okazała się mieć specjalny charakter, bo uczestniczył w niej biskup. Z tego co udało mi się domyślić, wyświęcano obraz Matki Boskiej. Kościół był pełen, ale średnia wieku to jakieś sześćdziesiąt lat. Bardzo niewiele było młodzieży i dzieci. Trudno jednak coś więcej powiedzieć, bo jednak nie było to zwykłe niedzielne nabożeństwo.

Trwające dobre piętnaście minut kazanie na pewno było wyśmienite, a żart, który wygłosił na pożegnanie biskup niewątpliwie świetny sądząc po reakcji wiernych, ale tylko stałe fragmenty Mszy pozwalały nam się domyślić, jaka modlitwa jest właśnie odmawiana. Komunię Świętą przyjmowano normalnie, choć niektórzy - garstka - wyciągali po nią dłonie. Sam kościół z 1775 roku jest piękny i nie żałuję, że uświęciłem tam właściwie ten święty dzień.

Teraz wybieramy się na obiad i chyba nie muszę nikomu wyjaśniać, że paprykarz z wołowiny i galuszki z pewnością będą wyśmienite. Później kompleks basenów w przyzamkowych ogrodach. Porozmawiam tam z Istvánem Nemere. Przyuważyłem go już wczoraj, ale właśnie się pakował, więc przełożyłem spotkanie na później. Poznaliśmy się w zeszłym roku, gdy zgodził się sprzedać u siebie "Przemsza płynie do Paryża". Prowadzi tam stoisko z książkami własnego autorstwa, których napisał całą masę*. Głównie historycznych, ale ja czytałem tylko wydaną lata temu nowelkę pt. Operacja Neutron. Całkiem swoją drogą niezła. Co istotne, pogadamy po Polsku, bo miał żonę Polkę i mówi bardzo dobrze w naszym języku.

To w zasadzie wszystko. Mam nadzieję, że gospodarz ani nikt z bywalców nie ma mi za złe tej pozbawionej pointy niedzielnej notki o niczym szczególnym. 

PS Lengyel, magyar – két jó barát! Naprawdę.








-- 
*He has written 701 published books by May 2018, mostly in Hungarian, over twenty novels in Esperanto. He has been a notable figure in the world of Hungarian science fiction with as many as 60 novels and several stories



tagi: węgry  gyula 

przemsa
18 sierpnia 2019 14:24
15     1122    8 zaloguj sie by polubić
komentarze:
Marcin-K @przemsa
18 sierpnia 2019 14:42

Zawsze mnie ciągnęło na te Węgry, ale jakoś mnie tam w końcu nie zaciągnęło. Poza tym na stare lata robię się podejrzliwy i jak widzę takie sielskie przyjacielskie widoczki, to się zaczynam zastanawiać, jak to jest naprawde:) Żartuję. Kiedyś może jednak. Te Węgry.

zaloguj się by móc komentować

przemsa @Marcin-K 18 sierpnia 2019 14:42
18 sierpnia 2019 15:12

Gyula jest super. I rzut beretem od Rumunii.

 

zaloguj się by móc komentować

bozenan @przemsa
18 sierpnia 2019 20:26

nigdy nie byłam, w zasadzie zupełnie nie znam. Ale słyszałam, że wina mają wyśmienite, no i bardzo chciałabym zobaczyć Budapeszt. Z Węgrami kojarzą mi się Andegaweni i Sandor Marai, no i kilka historycznych wydarzeń. Słabo, trzeba nadrobić braki

zaloguj się by móc komentować

przemsa @bozenan 18 sierpnia 2019 20:26
18 sierpnia 2019 20:37

Cenowo bardzo przystępne są Węgry. Daleko też nie jest.

 

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @przemsa
19 sierpnia 2019 07:47

Czy w Gyuli mają tak dobre wino i tokaj jak na północnym wschodzie Węgier? :)

zaloguj się by móc komentować

przemsa @ainolatak 19 sierpnia 2019 07:47
19 sierpnia 2019 09:03

Ja niestety nie piję, ale wydaje mi się, że tak :-) Na pewno jest spory wybór palinek. No i jedzenie wyśmienite. 

 

zaloguj się by móc komentować

ArGut @przemsa
19 sierpnia 2019 09:35

Węgry są SUPER ale bratankami to nie jesteśmy. Może nawet NIGDY nie byliśmy. To taki "old skulowy" MEM.

zaloguj się by móc komentować

przemsa @ArGut 19 sierpnia 2019 09:35
19 sierpnia 2019 09:50

Tak do końca sam nie wiem, co oznacza bratanek. I czy w ogóle można uczciwie użyć tego epitetu w odniesienia do jakichś narodów. Ja w każdym razie odbieram Węgrów jako bardzo nam życzliwych. W takich codziennych kontaktach. Jak dotąd zawsze, gdy dowiadują się, że jesteśmy z Polski, reagują przyjaźnie. W każdym razie sądzę, że nastawienie w rodzaju: "to nasi bratankowie, na pewno nas lubią" w niczym nie przeszkadza. 

 

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @przemsa 19 sierpnia 2019 09:03
19 sierpnia 2019 10:05

O rety! Aż się rozmarzyłam. Węgry w czasie pobytu bardzo pozytywnie mnie zaskoczyły. Dudapeszt zapiera dech - perełka.  Na południe i zachód Węgier jeszcze nie dotarłam, serce ukradł mi Eger i tereny bardziej na wschód. Koniecznie trzeba tam wrócić, choćby dla trunku bogów - tokaju.

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @przemsa 19 sierpnia 2019 09:50
19 sierpnia 2019 14:26

Czasem myślę o tym pisarzu. Oni tam muszą mieć jeszcze ciężej niż my tutaj

zaloguj się by móc komentować

ArGut @przemsa 19 sierpnia 2019 09:50
19 sierpnia 2019 16:03

A jakie mają fajowe chusty i szaliki z tymi bratankami. Znajomy węgier zaciągnął mnie i rodzinkę do swojej ulubionej restauracji ... i taki fajowy szalik wisiał. Jak znajdę to wrzucę tu dla pamięci.
 

A teraz zalinkuję zdjęcie pana Viktora Orbana z Sopron-u

I mam taki mem: Niemiec, Węgier dwa bratanki do fabryki i do branki / ...

zaloguj się by móc komentować

przemsa @gabriel-maciejewski 19 sierpnia 2019 14:26
19 sierpnia 2019 19:06

Rozmawiałem z nim dzisiaj. Mówi, że już ostatni raz w tym roku wystawia się na kąpielisku w Gyula. Nie wyjaśnił jednak dlaczego, ale chyba po prostu mu się znudziło. Kupiłem od niego A Neutron Akció, czy znaną mi z polskiego wydania Operację Neutron. Dostałem ładną dedykację. 

 

zaloguj się by móc komentować

przemsa @ArGut 19 sierpnia 2019 16:03
19 sierpnia 2019 19:07

Ale o co Ci chodzi? Mam pozbyć się złudzeń, że się tak zasadniczo lubimy? Weź może po prostu się odczep, ok?

 

zaloguj się by móc komentować

przemsa @ainolatak 19 sierpnia 2019 10:05
19 sierpnia 2019 19:08

Ja właściwie "znam" tylko Gyulę. Chętnie jednak nadrobię kiedyś i inne rejony. 

 

zaloguj się by móc komentować

przemsa @gabriel-maciejewski 19 sierpnia 2019 14:26
19 sierpnia 2019 19:09

Swoją drogą na pewno mielibyście o czym porozmawiać. Bezproblemowo na dodatek, bo jego polszczyzna jest bardzo dobra. 

 

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować