-

przemsa

Ciocia Starej Daty

Ciocia Marian był starej daty i co tu ukrywać – nie przelewało mu się. Ojciec mówił, że jest ofiarą niespłaconych kredytów i konsumpcyjnej mody z początku tego wieku. Ponoć każdy marzył wtedy o sześćdziesięciometrowym apartamencie na wysokim piętrze strzeżonego blokowiska. Z przeszkloną windą, automatyczną bramą, ochroniarzami, garażem w podziemiach, basenem oraz jacuzzi.

Właśnie w takim miejscu stoję teraz patrząc z obrzydzeniem na wszechobecny syf. Niewiele już zostało po całkiem niedawnej świetności. Potłuczone szkło, odłupana - chyba młotem - posadzka, łuszcząca się farba i smród niedezynfekowanych ciał ludzi i zwierząt dopełniają obrazu tej tragedii. Na samą myśl, że mam lecieć pieszo aż na dziesiąte robi mi się słabo. Szczelnie wypełniony śmieciami szyb windy wskazuje jednak jasno, że innej możliwości brak.

Zatem ostrożnie.

Omijając szerokim łukiem cuchnące wymioty i śpiących patriotów oraz uważając cały czas, żeby nie dostać z znienacka w pysk, lecę ile sił. Jeszcze kilka stopni. Na półpiętrze wyniesiony z jakiegoś punktu kościelnego automat komunijny wysuwa i chowa pusty podajnik. Tam i z powrotem. „Ciao… ciao… ciao…” Zaciął się.

Wreszcie jestem. Drzwi nad wyraz solidne, ale nie dziwie się. Nie ma sensu grzecznie stukać. Walę więc pięściami, ale poza obłędnym „Aleluja i dopsz!!!” jakiegoś świra z gdzieś z boku odzewu brak. Dzwonię. Szczęście, że telefon jest obowiązkowy i trzeba o niego dbać, bo w innym przypadku pewnie leżałby gdzieś rozładowany i mógłby sobie długo jeszcze tak czekać.

Odbiera nad wyraz szybko i gdy dociera do niego z kim rozmawia, jest szczerze ucieszony. Tłumaczę chwilę cierpliwie, że jestem już na górze. Sapiąc z przejęcia mówi bełkotliwie, że „teraz już kleji o co mi kaman” - dokładnie tak się idiota wysławia -  i odryglowuje drzwi.
Z ulgą zatrzaskuję je za sobą i rozglądam się ciekawie. Nie wiem po co, bo trudno oczekiwać czegoś nowego. Pierwsze, co rzuca się w oczy, to zwykłe szyby zamiast plazm, a więc i męczące oczy światło. Widać w nim wyraźnie łuszczące się ze starości meble z Ikei, na podłodze wytarte panele i podarty tapczan z ekologicznej skóry. Z każdego detalu tego pomieszczenia płynie jasny sygnał – nadprogramowym emerytom się nie przelewa. Moim zdaniem w ogóle żal tak żyć.

Sam Marian również wygląda okropnie. Nawet jak na typową ofiarę budżetowego chirurga w podeszłym wieku. Spasiony tanim jedzeniem, ze zwisającymi na wysokości pasa cycami, krzykliwie pomalowanymi wargami i różem na policzkach, w długiej tunice i pantofelkach na lekkim obcasie budzi moje szczere obrzydzenie. Jest chyba tego świadomy, bo uśmiechając się serdecznie, wstydliwie zasłania dłonią szczerbate usta. Przełamując wstręt i coraz potężniejszy strach, odwdzięczam się możliwie szczerym grymasem i dyskretnym ruchem nadgarstka loguję do sieci.

Zatem dzieje się. Kręcimy. Scenariusz dawno gotowy. Ma być lajf.

Zaczynam od wyciągniętego z plecaka czteropaku mlecznej FriKoli. Wręczam mu go może trochę zbyt teatralnym gestem dukając, że to od ojca, „bo ten kto kocha, ten jest frik.” Wzruszony ciocia gładko łyka reklamowe kopi i kwiląc tuli prezent do płaskich cyców. Wyciągniętą z włosów wsuwką nakłuwa wieczka i stawiając buteleczki ostrożnie na zakurzonej półce wyjaśnia, że to piękny prezent, ale on nie może go teraz wypić, więc je nakłuje - WTF?! - żeby nie wybuchły... Teraz człapie do mnie i w odruchu niekontrolowanej radości chce uściskać. Zdobywam się na lekki uśmiech, ale nie daję rady, uchylam się. Niedobrze. Miało być serdecznie. Nie trzeba długo czekać na reakcję, w uchu trzeszczy nieprzyjemny dźwięk: „Majnus! Majnus! Posliednija szansa!”.

Dobra, jeszcze raz.

No choć, ciociu, choć!” mówię zatem delikatnie i serdecznie. Rozchylam przyjaźnie ramiona, w które ten wpada bez skrępowania. Tuli mnie mocno. Czuję lepki pot i słodki zapach tanich dezodorantów. Niedobrze mi. Wiem też, że nie wytrzymam tego długo i jeżeli ma się udać, najwyższy czas kończyć już tę farsę. I nieważne, że do zakontraktowanych piętnastu minut brakuje pewnie trochę, mam to gdzieś. Nie zważając więc na płynące wprost do ucha upomnienia producenta, już teraz sięgam ręką do zwisającego mi na zgięciu łokcia plecaka w poszukiwania iniektora. Wymacuję go szybko i niby niechcący wyrzucam przy tym promocyjny talon na zakup alg w „ProlMarcie”. Widać go wyraźnie. Przynajmniej tyle, będzie klika kredytów na plus. Nie przestając tulić się do ciocia głaszczę go po głowie odsuwając włosy za uchem. Pieszczę jego skórę dziwnym, delikatnym ruchem wyczuwając mocny puls. Przyłapując się na myśli, że w moim zachowaniu jest coś dziwnie erotycznego. Wzdrygam się. Najgorsze, że naprawdę musiało to tak wyglądać, bo w uchu już brzęczy złośliwy śmiech.

Wystarczy.

Szybko.
Przykładam iniektor, zwalniam blokadę. Słychać krótkie „psst” i głowa Mariana odskakuje konwulsyjnie do tyłu, ciało pręży się i sztywnieje. Gdy się cofam, pada ciężko na posadzkę. Patrzę, jak zebrana w kącikach ust gęsta piana rozmazuje mu szminkę po podbródku. Być może jeszcze żyje. Puste oczy zdają się patrzeć gdzieś daleko. Zamykam je szybkim ruchem otwartej dłoni. Widziałem to na starym filmie, spodoba się.

No dobra. Czas na mnie, zbieram się.

Kupon do plecaka, frikola do ręki. Jemu już się nie przyda, a mnie chce się pić. W głowie kołacze się tylko jedna myśl - wybiec stąd jak najszybciej. Niby zrobiłem swoje całkiem sprawnie, ale jednak cały się trzęsę. Zaraz przejdzie, pocieszam się. Najważniejsze, że się udało.

Teraz tylko trochę cierpliwości. Za rok, dwa zabiorą się za dezynsekcję i będę tu pierwszym mieszkańcem. Piętnaście minut roboty, pięć minut sławy w SocNecie, a w zamian prawo pierwokupu mieszkania za grosze, bo po nadliczbowym emerycie. Niewyobrażalnie niska połowa ceny urzędowej i rabat na wyposażenie. „Pięknie, fuksiarzu” myślę sobie.

Zbiegając schodami zapominam o ostrożności.
Szybko, byle dalej stąd. Opłacało się.


Jan Przemsa

Tekst pierwotnie ukazał się w Salonie24.



tagi: jan przemsa  sf  opowiadanie sf  ciocia starej daty 

przemsa
26 czerwca 2017 11:53
24     575    2 zaloguj sie by polubić
komentarze:
betacool @przemsa
26 czerwca 2017 13:02

To taka straszna historia, że aż nawet trudno pomysł pochwalić.

Brrrrrrr

zaloguj się by móc komentować

przemsa @przemsa
26 czerwca 2017 13:05

> To taka straszna historia, że aż nawet trudno pomysł pochwalić.

Chyba masz rację, ale pomysły mają to do siebie, że się pojawiają i czasem trudno się od nich opędzić. Tak było właśnie tym razem.

 

zaloguj się by móc komentować

chlor @przemsa
26 czerwca 2017 13:46

Piszesz podobnie jak Jarecki.

zaloguj się by móc komentować

betacool @przemsa 26 czerwca 2017 13:05
26 czerwca 2017 13:58

Ale nastrój zbudować umiesz, do teraz mnie telepie jak po jakimś horrorze...

zaloguj się by móc komentować

parasolnikov @przemsa
26 czerwca 2017 14:10

Gęsta atmosfera się zrobiła :)

zaloguj się by móc komentować

przemsa @chlor 26 czerwca 2017 13:46
26 czerwca 2017 14:15

> Piszesz podobnie jak Jarecki.

Nie wiem. To komplement? :)

 

zaloguj się by móc komentować

przemsa @betacool 26 czerwca 2017 13:58
26 czerwca 2017 14:16

> do teraz mnie telepie jak po jakimś horrorze...

Z jednej strony miło słyszeć, z drugiej...
 

zaloguj się by móc komentować

przemsa @parasolnikov 26 czerwca 2017 14:10
26 czerwca 2017 14:16

> Gęsta atmosfera się zrobiła :)

Wakacyjna ;-)

 

zaloguj się by móc komentować

chlor @przemsa 26 czerwca 2017 14:15
26 czerwca 2017 17:11

Raczej tak, Jarecki jest niezły.

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @chlor 26 czerwca 2017 13:46
26 czerwca 2017 17:14

To samo mi się nasunęło.:)

zaloguj się by móc komentować

przemsa @chlor 26 czerwca 2017 17:11
26 czerwca 2017 17:28

> Raczej tak, Jarecki jest niezły.

No ok :)

 

zaloguj się by móc komentować

przemsa @Grzeralts 26 czerwca 2017 17:14
26 czerwca 2017 17:29

> To samo mi się nasunęło.:)

Zaraz przyjdzie tu Jarceki i powie,  że sobie wyprasza ;-) Ale, jakkolwiek, dzięki. Miło słyszeć, że się podoba.

 

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @przemsa
26 czerwca 2017 19:21

oby się nigdy taka wizja nie spełniła

zaloguj się by móc komentować

przemsa @przemsa
26 czerwca 2017 20:09

> oby się nigdy taka wizja nie spełniła

Wiadomo. Oby nigdy.

 

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @przemsa
26 czerwca 2017 21:22

W sumie, poza obrzydliwą "scenografią" mamy już te realia w pewnym stopniu w Holandii. Poza tym eutanazja dzieci niepełnosprawnych odbywała się w Niemczech już przez IIWW, więc to tylko "kwestia dekoracji", natomiast emocje i logika decyzji - opisana bardzo precyzyjnie. Wielki talent, ale taką notkę można czytać tylko od wielkiego dzwonu. Strasznie depresyjne:)))

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @przemsa
26 czerwca 2017 21:36

Przyłożył mu pan ten iniektor do tętnicy szyjnej? To nie jest jasne. Czytelnicy tacy jak ja chcą wszystko widzieć dokładnie. No względnie, niech się domyślają. Ale iniekcja i zgon nie były nagrywane? Też trzeba się domyślać. Względnie, niech potomni capną to jako kość niezgody w przyszłych interpretacjach literackich.

A może jakiś bonus za "miłosierny" mord? Ta nadwaga. Po co cioć ma się tak męczyć?

W sumie świetny koszmar! Biedny cioć niczego się nie domyślał! Czy na pewno? Potomni będą mieli o czym pisać i porównywać z bierzącą rzeczywistością społeczno-polityczną.

Cioć jest potworny. Jak również i mord. Ale podajnik eucharystyczny działa jak paralizator gazowy z dezaktywatorem. Coś mi się robi. 

zaloguj się by móc komentować

przemsa @pink-panther 26 czerwca 2017 21:22
26 czerwca 2017 21:40

> Wielki talent, ale taką notkę można czytać tylko od wielkiego dzwonu. 

Wie Pani co... Ja sobie zrobię print screena z tego komentarza, wydrukuję i zachowam. Dziękuję bardzo.

 

zaloguj się by móc komentować

parasolnikov @pink-panther 26 czerwca 2017 21:22
26 czerwca 2017 21:42

No dzisiaj bodaj na Islandii już w ogóle nie ma ludzi z zespołem downa, postępowa medycyna działa cuda.

zaloguj się by móc komentować

przemsa @Magazynier 26 czerwca 2017 21:36
26 czerwca 2017 21:43

> Przyłożył mu pan ten iniektor do tętnicy szyjnej? To nie jest jasne.
> Czytelnicy tacy jak ja chcą wszystko widzieć dokładnie.

To nie jest jasne, bo nie jest specjalnie istotne dla całości przekazu. Tak uważam ja, autor, i licząc się z tym, że niektórzy woleliby dokładniej, zostawiam jak jest.

 

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @przemsa 26 czerwca 2017 21:43
26 czerwca 2017 22:34

Ok. Zapomniałem dodać, że tekst dobry, albo i bardzo nawet.

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @przemsa 26 czerwca 2017 21:43
26 czerwca 2017 22:45

I słusznie. Mi np. przyszła do głowy tętnica potyliczna. Bardziej erogenna...

zaloguj się by móc komentować

przemsa @przemsa
27 czerwca 2017 17:38

> dobry, albo i bardzo nawet.

Dzięki za komplement.
 

zaloguj się by móc komentować

przemsa @przemsa
27 czerwca 2017 17:38

> Mi np. przyszła do głowy tętnica potyliczna. Bardziej erogenna...

Daj spokój... :)

 

zaloguj się by móc komentować

Czepiak1966 @przemsa
28 czerwca 2017 22:58

I na zakończenie powinna przyjechać Firma Pogrzebowa "GAME OVER". Z Uppsali.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować